-Vi!- zawołała mnie Su.
- Tak?
-Chodź tu! Tylko szybko!
Pobiegłam w jej kierunku, a tam zobaczyłam, że przed dom
podjechała taksówka.
- Kto to? – zapytała.
- Nie wiem… chwila… Elanor?! – zaniepokoiłam się
-Louis! – Susan pobiegła po schodach do ich wspólnego
pokoju. – Nie ma go. – powiedziała gdy wróciła.
- Harry!
- Tak?
-Gdzie Louis?
- Pojechał do sklepu, a co?
-Chodź tu.
Godzina później/Perspektywa Susan
- Właśnie dlatego chciałam z tobą porozmawiać. – powiedziała
kładąc rękę na swojej torebce.
- A skąd to wszystko wiesz? – zapytałam ze łzami w oczach.
- Widziałam na własne oczy. – zerknęła na zegarek – Na mnie
już pora. Pa. – uśmiechnęła się i wyszła. Siedziałam oniemiała przez jakiś
czas. Po chyba godzinie przyjechał Louis.
- Hej kochana. Coś się stało? – zapytał i usiadł obok mnie.
- Nigdy więcej nie mów do mnie kochana, kochanie, słoneczko
czy Bóg wie jak inaczej! – wstałam z kanapy i pobiegłam do naszego pokoju.
Wyciągnęłam walizkę i zaczęłam się pakować.
- Su, o co chodzi? Co się stało?
- To raczej ty powinieneś mi wyjaśnić dlaczego mnie
zdradzasz!
- Dlaczego tak myślisz?
- Elanor…
- Elanor?! Uwierzyłaś jej?! – przerwał mi.
Nagle zadzwonił mój telefon.
- Halo?... Tak, przy telefonie… Ale jak to?... No dobrze…
Dziękuję za wiadomość…
- Kto dzwonił?
- Lekarz…
- Ale co chciał?
- Powiedzieć, że jestem… ja jestem… będę… i ty będziesz…
- Powiedz to!
- Będziemy rodzicami…- powiedziałam i opadłam na łóżko.
- Co? To nie możliwe! Czekaj… już wiem dlaczego oskarżasz
mnie o zdradę! Sama mnie zdradziłaś!
- Co?! Ty myślisz, że ja byłabym w stanie cię zdradzić?!
-No cóż wiedząc, że byłaś gotowa zostawić mnie samego z moimi
szczerymi uczuciami do ciebie, wrócić do Polski i na moich oczach, gdy
praktycznie przyznałem się co do moich uczuć do ciebie, całowałaś się z jakimś
lalusiem!
- To było dla twojego dobra!
- Że co proszę?
- Tak! Wiedziałam, że reporterzy będą nas śledzić, a fanki cię
znienawidzą bo nie jesteś z Elanor, że Elunor już nie istnieje!
- To czemu teraz ze mną jesteś?!
- Bo nie mogłam dłużej bez ciebie wytrzymać! Jakbyś nie wiedział,
ja też mam uczucia! – wrzasnęłam i wybiegłam z pokoju ze spakowaną walizką.
Perspektywa Louisa
- Bo nie mogłam dłużej bez ciebie wytrzymać! Jakbyś nie wiedział,
ja też mam uczucia!
Wybiegła ze łzami w oczach.
- Co ja najlepszego zrobiłem?!
Pobiegłem za nią. Gdy byłem już w holu ubierała kurtkę. Złapałem
ją za rękę.
- Puść mnie!
- Przepraszam! Przepraszam, że zwątpiłem. Kocham cię. –
powiedziałem przytulając ją z całych sił – Kocham cię. – wyszeptałem w jej
obojczyk.
- Ja ciebie też.
Za szybko się to wszystko dzieje? Sorcia! Ale praktycznie
jadę na resztkach weny :’(
Olka & Wiki musicie przyjechać i znowu pogramy w te
słowa co w lato. Wtedy wróci mi wena!
//Zara
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń