- Co? – pyta patrząc na mnie przerażony.
- Co mam teraz zrobić?
- Ty nic. Ja jadę mu przywalić za to co zrobił.
- Louie nie!
- Dlaczego?
- Bo on jeszcze coś ci zrobi.
- Przecież go zaaresztowali.
- No tak ale proszę zostań.- błagam go
- Dobrze, ale chodź do domu. Robi się późno.
Nagle błysnęło jakieś światło.
- No nie. Reporterzy.
- Czy ty jesteś nową dziewczyną Louisa?
- Jak długo jesteście razem?
- Czy myśleliście już o ślubie?
- Czy ty jesteś Susan Dragon, z zespołu First Move?
Krzyczeli jeden przez drugiego. Lou wyciągnął nas z tego
tłumu i wbiegliśmy do domu.
Gdy impreza się skończyła , a ja siedziałam w moim pokoju
włączyłam TV
- Susan Dragon, z mało znanego zespołu First Move, widziano
dzisiaj w objęciach jednego z chłopaków z zespołu One Direction. Louis
Tomlinson i Susan Dragon zaraz po zobaczeniu reporterów wbiegli do domu, w
którym mieszka cały zespół i Perrie Edwards. Reporterzy czekają cały czas, ale
nikt oprócz gości, nie wychodził. Rodzina Susan Dragon została dzisiaj
odnaleziona. Porywaczem jest prawdopodobnie już były wokalistki, Romano
Demetrien. Prawdopodobnie Susan Dragon jest nową dziewczyną Louisa, który
chciał ją pocieszyć po tym co się stało. W takim razie co z byłą Louisa, El?
Czekamy na dalsze informacje od naszych reporterów. Obiecujemy, że Wy dowiecie
się czegoś pierwsi! – powiedział prezenter, a ja zamarłam. Uważają mnie za
dziewczynę Louisa. Nagle zadzwonił mój telefon. To znowu policja.
- Tak słucham?
- Su? – odezwał się znany
mi głos w słuchawce.
- Romano? Ty idioto jak mogłeś!!! Dlaczego porwałeś moja
rodzinę!!!! Co ja ci takiego zrobiłam?!
- Uspokój się. Jeden idiota mi za to zapłacił bo chciał się
do ciebie zbliżyć.
- Kto taki?
- Michał Margo. Pewnie go znasz. –zaczął się wrednie śmiać.
- Michał?
- Tak słonko.
Rozłączyłam się i zaczęłam głośno płakać. Na tyle głośno, że
zza ściany usłyszał mnie Louis.
- Su co się stało?- zapytał wchodząc do mojego pokoju w
samych bokserkach.
- Michał zapłacił Romano, aby porwał moich rodziców bo
chciał się do mnie zbliżyć. – łkałam, a on mnie mocno przytulił do swojej gołej
klatki piersiowej. Słyszałam jak bije jego serce. Nie puszczał mnie, a je nie
chciałam puszczać jego. Było mi tak źle tym co zaszło. Strasznie się cieszyłam,
że jest przy mnie. Że akurat on jest przy mnie. Nie zareagowałam nawet na
odgłos wiadomości na skayp. Powtarzający się co jakiś czas.
- Lepiej to sprawdź.- mówi patrząc na mnie i wycierając moje
łzy.- Ja zaraz wracam. Pójdę założyć jakieś spodnie.- zaczął się lekko śmiać.
Puściłam go i wyszedł, a ja podeszłam do laptopa. Wiadomość była od Alex, więc
zadzwoniłam do niej.
- No hej! Jak tam? – zapytałam gdy odebrała
- Ty mnie się pytasz jak tam?! Ja się ciebie pytam co ty do
diabła tam wyprawiasz?!
- Co?
- Tylko mi niemów, że nie widziałaś wiadomości! Mówili o
Tobie i o Louisie! Dlaczego nam nie powiedziałaś?!
- To nie prawda. Nie jestem z Lou. – w tym momencie właśnie
on wszedł i usiadł obok mnie. Założył tylko spodnie.
- Hej Al!- przywitał się widząc z kim rozmawiam
- Louis musisz mi potwierdzić słowa Su, że nie jesteście
razem. – mówi stanowczo Al.
- Ale nie jesteśmy. Jesteśmy tylko przyjaciółmi.
- A w takim razie co mówią w TV o was?
- Ciągle coś mówią?!- podaję laptopa Louisowi i włączam moje
TV
- Nasi reporterzy donoszą, że widzieli parę w jednym z
okien. Podobno Louis był w samych bokserkach, gdy przytulał Susan. Na żywo spod
domu One Direction, Hall Paradise. Hall co się tam dzieje?- Atmosfera w domu
jest spokojna. Zaraz, zaraz. Ktoś
podchodzi do okna. –mówił reporter
- Ja i Louis jesteśmy przyjaciółmi!! Zapamiętajcie to sobie
i zostawcie nas w spokoju!- krzyknęłam z balkonu po czym wróciłam do pokoju i
wyłączyłam TV.
Usiadłam obok Lou.
- Wszystko okey?- zapytał oddając mi laptopa.
- Już dobrze.
- Dobra Su- powiedziała Al- mam jeszcze jedno pytanie.
Będziesz na tym spotkaniu? No wiesz tym balu i takie tam.
- Jasne. Kiedy on jest?
- Za dwa tygodnie. To do zobaczenia, tak?
- Tak. Pa.
- Całuski.
- Tęsknię za wami.- mówię
- My za tobą też, ale przecież masz jeszcze jego.-
powiedziała wskazując na Lou.
- Tak. Zawsze do mnie przychodzi z problemami.- mówi
uśmiechając się do mnie
- Ostatnio to ty mnie goniłeś bo miałam problem i nie
chciałam ci powiedzieć.- rzucam dziwnie patrząc na chłopaka.
- Ah… jak wy uroczo razem wyglądacie.- zaśmiała się Al-
Dobra to ja spadam. Pa.
Rozłączyła się.
- „Uroczo razem wyglądacie”? Co jej jest?- zapytał Lou, gdy
odkładałam kompa
- Pewnie znowu przesadziła ze zdjęciami Nialla i żelkami.
- Zdjęciami Nialla? – zapytał zdziwiony
- Ja naprawdę to powiedziałam?
- Tak. – odpowiada- Ale spoko, nie powiem mu.- uśmiechnął
się do mnie.
Minęły prawie dwa tygodnie. Jutro wyjeżdżam na ten bal, czy
cuś tam.
Jest już 23. Podchodzę pod drzwi Louisa. Gdy wchodzę ten już
leży pod kołdrą
- Lou?
- Tak?
- Widziałeś mój telefon?
- Nie. A co?
- Zniknął, a muszę porozmawiać z Romano.
- Czy tobie odbiło?! – pyta wstając z łóżka. Znowu ta
niezręczna (dla mnie) sytuacja, bo jest w samych bokserkach. – Po co chcesz z
nim rozmawiać? Po tym co zrobił?
- Muszę się go zapytać czy to co mówił o swoich uczuciach do
mnie było prawdą.
- On pewnie cię wykorzystał. Nie możesz z nim rozmawiać!
Zabraniam ci!
- Nie będziesz mi rozkazywał!- wybiegłam z jego pokoju
trzaskając drzwiami i wbiegłam do mojego, równie głośno.
- Co wy tam do diabła wyrabiacie? – Wrzasnął Zayn.
Perspektywa
Louisa
Czemu ona chce z nim rozmawiać? Po tym co jej zrobił? Może
lepiej z nią pogadam. Chyba naprawdę się zdenerwowała.
- Su? – pukam lekko do drzwi, a gdy ona nie otwiera wchodzę.
To był zły pomysł bo od razu oberwałem poduszką:
- Wynoś się z mojego
pokoju! – wrzasnęła przez łzy w oczach.
- Su chcę z tobą porozmawiać.
- Wynoś się!
Zamknąłem drzwi i poszedłem do pokoju. Położyłem się na
łóżku i cały czas myślałem o tej sytuacji.
Perspektywa Susan
- Ale dziś leje.- mówię sama do siebie
- Su! Twoja taksówka!- usłyszałam głos Liama. Zeszłam na dół
z walizkami – Na pewno już do nas nie wrócisz? – pyta dalej smutny po naszej
rozmowie i też po tym co powiedziała mi mama Sophie.
- Tak, ale będę do was pisać.
- Do mnie, Nialla, Zayna i Harrego?
- Tak.
- Co zaszło pomiędzy tobą, a Louisem?- zapytał podchodzący
do nas żarłok
- Pokłócili się i to ostro.- odpowiada za mnie Loczek
wchodzący do przedpokoju
- Dobra ja już muszę lecieć. Pa.- przytuliłam się do każdego
i wyszłam. Wsadziłam walizkę do bagażnika. Deszcz tak mocno padał, że byłam już
mokra do suchej nitki.
Nagle z domu wybiegł Louis
- Su poczekaj. Proszę.- błagał mnie
- Jeśli chcesz mnie błagać abym wróciła po balu to możesz
sobie darować bo reszta chłopaków już cię uprzedziła. – mówię ostrym tonem, ale
on tylko się do mnie zbliża, łapie w talii i przyciąga bliżej.
Gdy nasze usta prawie znów się spotykają, ja odsuwam się i
wsiadam do taksówki.
- Trochę za późno.- mówię przez otwarte okno, a kierowca
rusza w stronę lotniska.
__________________________________________________________________
Hej i co myślicie? Mam nadzieję, że się podoba bo pewnie już
ostatni raz wrzuciłam tego samego dnia tyle rozdziałów. Wiecie gimnazjum i
muszę się solidnie wziąć do roboty. Pisać będę dalej, o to się nie martwcie.
// Zara

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz