Dedykacje

Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 3 września 2013

One Dream: One Love (Rozdział 6)


Gdy razem z Pezz weszłyśmy do domu zauważyłyśmy, że jest już po drugiej w nocy. Cicho sprawdziłyśmy czy chłopaki już śpią, a potem same poszłyśmy spać. Chwyciłam moją koszulę i spodnie ¾ i poszłam wziąć prysznic. Gotowa wzięłam laptopa i usiadłam na łóżku. Pisałam z Al. Do czwartej. Zmęczona odłożyłam laptopa i poszłam spać.
Wstałam o dziewiątej. Ubrałam mój nowy zestaw, z siedmiu, który kupiłam na wczorajszym wyjściu z Pezz i Dani.


- Chłopaki! Uspokoić się!- Eh… biedna Pezz. Teraz będzie miała moje wsparcie.
- No hej chłopaki. Co tu się dzieje? Cześć Pezz.
- Hej Su! I Jak po wczoraj? Wyspałaś się? – zapytała Pezz, a chłopaki patrzyli na mnie ze zdziwieniem w oczach.
- Su? Co ty tu robisz? – zapytał Lou
- Jestem waszą współlokatorką. Fajnie, nie?
Kiwnęli głowami.
- Co myślicie? O stroju naszej Su? – zapytała Pezz obracając mnie, żeby chłopaki odkładnie się przyjrzeli
- Pezz. – Powiedziałam rumieniąc się
- Ślicznie wyglądasz, Su. Dlaczego się wstydzisz? – powiedział Loczek.
Tylko wzruszyłam ramionami.
- Super!- dodał Liam
- Bardzo ładnie, wręcz pięknie! – dodali Niall i Zayn
- Przepięknie. – powiedział Lou
Zaczęłam się rumienić.
- Dobra, wiecie co ja muszę spadać do pracy. Cześć.- powiedziałam
- Bez śniadania? – zapytała Pezz
- Zjem w pracy, zrobiłam sobie śniadanie.
- Podwieźć cię? – Zapytał Lou
- Chętnie, ale jadę autobusem.
- Chodź, będzie szybciej samochodem. – nalegał dalej
- No dobrze.
Lou wziął kluczyki i wyszliśmy z domu. Otworzył mi drzwi samochodu. Wsiadłam. Lou odpalił silnik i ruszyliśmy w drogę. Powiedziałam mu na jakiej ulicy jest sklep, w którym pracuję. Dalej już siedzieliśmy w milczeniu. Louis odezwał się pierwszy:
- To jak? Poznałaś już Pezz i Dani. Chcesz poznać El?
- Twoją dziewczynę? Chętnie. Może pomoże mi z tymi lekcjami. Kompletnie nic nie rozumiem.– Odpowiedziałam, a on się zaśmiał
- Jak dzisiaj wrócisz to ja mogę ci pomóc. Niall idzie kupić ozdoby na imprezę urodzinową Liama. Harry idzie do schroniska zobaczyć jakiegoś kociaka, Liam ma randkę z Sophie, a Zayn idzie z Pezz, będą kupować inne potrzebne rzeczy na tą imprezę.
- No tak! Urodziny Liama. Kompletnie zapomniałam.
- Spoko coś się wymyśli. Zdążymy do jutra.
- Po pracy pójdę do sklepu i coś mu kupię.
- To o której kończysz? Podjadę po ciebie.
- A nie spotykasz się z El?
- Dzisiaj? Nie.
- Kończę o czternastej trzydzieści.
- Okey. Będę.
Wysadził mnie pod pracą, pożegnał się i pojechał. Poznałam dużo nowych osób. O 14.28 przyszła Amber, Rocky i Drina. Dziewczyny z mojej szkoły w Polsce. Nie wierzyłam własnym oczom. Skąd one się wzięły w Londynie? 
- Co? Susan?! Co ty tu robisz? Co ty robisz w Londynie?! – zapytała Amber.
- Pracuję, mieszkam, uczę się …. Hmmm i żyję?
- Ale skąd się tu wzięłaś?! – zapytała Rocky
- Wymiana uczniowska. Słuchajcie. Zaraz kończę i nie chcę krzyków. Tak więc proszę idźcie się rozejrzeć.
- Wiesz co? Poczekamy z tobą. – powiedziała Drina. No nie! Dobra jeszcze tylko minuta.
- To chwilkę poczekajcie pójdę po moje rzeczy. – poszłam na zaplecze. Wzięłam torbę i wróciłam to dziewczyn. – Roksane! Ja zaraz wychodzę. Cześć!
- Do zobaczenia jutro Su. – powiedziała podchodzą do mnie.
- Nie, jutro nie mogę. Zapomniałam ci powiedzieć, przepraszam, Roxy. Przyjaciel ma urodziny.
- Nie ma sprawy. Tylko życz mu najlepszego ode mnie. – puściła do mnie oko
- Sorcia Roxy ale on ma dziewczynę.
- Szkoda. Dobra już jest twój czas. Leć. Baw się dobrze jutro.
- Pa.
Wyszłam z budynku i już zmierzałam w stronę samochodu Louisa gdy Amber  złapała mnie za rękę.
- Co? Jedziesz z nieznajomym? Czy to twój chłopak? – zaśmiała się krzywo- My cię podwieziemy.
- Nie dzięki ale mam już plany.
- Co umówiłaś się z nim? – pokazała na siedzącego w samochodzie chłopaka.
- Amber puść mnie! – zaczęłam się szamotać bo jednak ta dziewczyna miała mocny ścisk.
- Hej! Co tu się dzieje?- Zapytał Lou, Amber nagle mnie puściła i popchnęła tak, że upadłam. Lou pomógł mi wstać. – Su coś nie tak?
- Ty- ty ją znasz? – zapytała Drina
- Tak to moja…. Dziewczyna. Chcecie czegoś od Su? – zapytał obejmując mnie w pasie
- N- nie już sobie idziemy. – Powiedziała Amber
-Dzięki, ale „Dziewczyna”? – Zapytałam go gdy już odjechaliśmy kawałek od sklepu- Czemu nie powiedziałeś, że przyjaciółka?
- Sorki, ale byłem pewien, że… wtedy puści cię od razu. – to ostatnie wymamrotał
- Lou o co chodzi? – zapytałam patrząc na niego podejrzliwie.- Czego byłeś pewien, naprawdę.
- Po prostu w tym momencie pomyślałem o El. – wywinął się
- Ok. Powiedzmy, że to było przekonujące. To do jakiego sklepu jedziemy po prezent dla Liama? 
- Zobaczysz. – uśmiechnął się podejrzliwie i spojrzał w moją stronę, a widząc, że dziwnie mu się przyglądam zaczął się głośno śmiać.
- Coś cię bawi?-
- Tak. – mówił dalej się śmiejąc- Twoja mina.




_______________________________________________________________________
Siemanko tu znowu ja. Mam nadzieję, że wam się spodoba :)
// Zara

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz