Gdy razem z Pezz weszłyśmy do domu zauważyłyśmy, że jest już
po drugiej w nocy. Cicho sprawdziłyśmy czy chłopaki już śpią, a potem same
poszłyśmy spać. Chwyciłam moją koszulę i spodnie ¾ i poszłam wziąć prysznic. Gotowa
wzięłam laptopa i usiadłam na łóżku. Pisałam z Al. Do czwartej. Zmęczona odłożyłam
laptopa i poszłam spać.
Wstałam o dziewiątej. Ubrałam mój nowy zestaw, z siedmiu,
który kupiłam na wczorajszym wyjściu z Pezz i Dani.
- Chłopaki! Uspokoić się!- Eh… biedna Pezz. Teraz będzie
miała moje wsparcie.
- No hej chłopaki. Co tu się dzieje? Cześć Pezz.
- Hej Su! I Jak po wczoraj? Wyspałaś się? – zapytała Pezz, a
chłopaki patrzyli na mnie ze zdziwieniem w oczach.
- Su? Co ty tu robisz? – zapytał Lou
- Jestem waszą współlokatorką. Fajnie, nie?
Kiwnęli głowami.
- Co myślicie? O stroju naszej Su? – zapytała Pezz obracając
mnie, żeby chłopaki odkładnie się przyjrzeli
- Pezz. – Powiedziałam rumieniąc się
- Ślicznie wyglądasz, Su. Dlaczego się wstydzisz? –
powiedział Loczek.
Tylko wzruszyłam ramionami.
- Super!- dodał Liam
- Bardzo ładnie, wręcz pięknie! – dodali Niall i Zayn
- Przepięknie. – powiedział Lou
Zaczęłam się rumienić.
- Dobra, wiecie co ja muszę spadać do pracy. Cześć.-
powiedziałam
- Bez śniadania? – zapytała Pezz
- Zjem w pracy, zrobiłam sobie śniadanie.
- Podwieźć cię? – Zapytał Lou
- Chętnie, ale jadę autobusem.
- Chodź, będzie szybciej samochodem. – nalegał dalej
- No dobrze.
Lou wziął kluczyki i wyszliśmy z domu. Otworzył mi drzwi
samochodu. Wsiadłam. Lou odpalił silnik i ruszyliśmy w drogę. Powiedziałam mu
na jakiej ulicy jest sklep, w którym pracuję. Dalej już siedzieliśmy w
milczeniu. Louis odezwał się pierwszy:
- To jak? Poznałaś już Pezz i Dani. Chcesz poznać El?
- Twoją dziewczynę? Chętnie. Może pomoże mi z tymi lekcjami.
Kompletnie nic nie rozumiem.– Odpowiedziałam, a on się zaśmiał
- Jak dzisiaj wrócisz to ja mogę ci pomóc. Niall idzie kupić
ozdoby na imprezę urodzinową Liama. Harry idzie do schroniska zobaczyć jakiegoś
kociaka, Liam ma randkę z Sophie, a Zayn idzie z Pezz, będą kupować inne
potrzebne rzeczy na tą imprezę.
- No tak! Urodziny Liama. Kompletnie zapomniałam.
- Spoko coś się wymyśli. Zdążymy do jutra.
- Po pracy pójdę do sklepu i coś mu kupię.
- To o której kończysz? Podjadę po ciebie.
- A nie spotykasz się z El?
- Dzisiaj? Nie.
- Kończę o czternastej trzydzieści.
- Okey. Będę.
Wysadził mnie pod pracą, pożegnał się i pojechał. Poznałam
dużo nowych osób. O 14.28 przyszła Amber, Rocky i Drina. Dziewczyny z mojej
szkoły w Polsce. Nie wierzyłam własnym oczom. Skąd one się wzięły w Londynie?
- Co? Susan?! Co ty tu robisz? Co ty robisz w Londynie?! –
zapytała Amber.
- Pracuję, mieszkam, uczę się …. Hmmm i żyję?
- Ale skąd się tu wzięłaś?! – zapytała Rocky
- Wymiana uczniowska. Słuchajcie. Zaraz kończę i nie chcę
krzyków. Tak więc proszę idźcie się rozejrzeć.
- Wiesz co? Poczekamy z tobą. – powiedziała Drina. No nie! Dobra
jeszcze tylko minuta.
- To chwilkę poczekajcie pójdę po moje rzeczy. – poszłam na
zaplecze. Wzięłam torbę i wróciłam to dziewczyn. – Roksane! Ja zaraz wychodzę.
Cześć!
- Do zobaczenia jutro Su. – powiedziała podchodzą do mnie.
- Nie, jutro nie mogę. Zapomniałam ci powiedzieć,
przepraszam, Roxy. Przyjaciel ma urodziny.
- Nie ma sprawy. Tylko życz mu
najlepszego ode mnie. – puściła do mnie oko
- Sorcia Roxy ale on ma dziewczynę.
- Szkoda. Dobra już jest twój czas. Leć. Baw się dobrze
jutro.
- Pa.
Wyszłam z budynku i już zmierzałam w stronę samochodu Louisa
gdy Amber złapała mnie za rękę.
- Co? Jedziesz z nieznajomym? Czy to twój chłopak? – zaśmiała
się krzywo- My cię podwieziemy.
- Nie dzięki ale mam już plany.
- Co umówiłaś się z nim? – pokazała na siedzącego w
samochodzie chłopaka.
- Amber puść mnie! – zaczęłam się szamotać bo jednak ta
dziewczyna miała mocny ścisk.
- Hej! Co tu się dzieje?- Zapytał Lou, Amber nagle mnie
puściła i popchnęła tak, że upadłam. Lou pomógł mi wstać. – Su coś nie tak?
- Ty- ty ją znasz? – zapytała Drina
- Tak to moja…. Dziewczyna. Chcecie czegoś od Su? – zapytał
obejmując mnie w pasie
- N- nie już sobie idziemy. – Powiedziała Amber
-Dzięki, ale „Dziewczyna”? – Zapytałam go gdy już
odjechaliśmy kawałek od sklepu- Czemu nie powiedziałeś, że przyjaciółka?
- Sorki, ale byłem pewien, że… wtedy puści cię od razu. – to
ostatnie wymamrotał
- Lou o co chodzi? – zapytałam patrząc na niego podejrzliwie.-
Czego byłeś pewien, naprawdę.
- Po prostu w tym momencie pomyślałem o El. – wywinął się
- Ok. Powiedzmy, że to było przekonujące. To do jakiego
sklepu jedziemy po prezent dla Liama?
- Zobaczysz. – uśmiechnął się podejrzliwie i spojrzał w moją
stronę, a widząc, że dziwnie mu się przyglądam zaczął się głośno śmiać.
- Coś cię bawi?-
- Tak. – mówił dalej się śmiejąc- Twoja mina.
_______________________________________________________________________
Siemanko tu znowu ja. Mam nadzieję, że wam się spodoba :)
// Zara

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz