Dedykacje

Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 12 września 2013

One Dream: One Love (Rozdział 11)


Perspektywa Louisa
Odjechała. Czyli jednak nic do mnie nie czuje. Przecież Pezz wyraźnie powiedziała, że ona mnie naprawdę kocha. No cóż. Ona mówiła to do Zayna, ale i tak wszystko słyszałem. Słyszałem tak jakby to mówiła Su.  Tak samo jak jej płacz. Za każdym razem słyszałem jej płacz zza ściany. Za każdym razem chciałem do niej podejść i mocno ją przytulić. Poprawić jej humor. A wczoraj? Tylko pogorszyłem nasze stosunki od tamtego dnia. Od tego wypadku w tak romantycznym miejscu. Po pierwsze powiedziałem, że oświadczę się El, potem ten wypadek, nasza kłótnia, moja chęć samobójstwa, to jak p r a w i e ją pocałowałem, a teraz jeszcze to. Jestem najgorszym przyjacielem na świecie. Jeśli w ogóle byłem jej przyjacielem.
- Louis? Co ty tu robisz, na tym deszczu? Już do środka! – powiedziała Perrie wyglądająca z okna.
- Po co? – pytam nadal patrząc w kierunku, w którym pojechała.
- Louis, ona wróci. Wiem to. Ona chce sobie to wszystko poukładać. Możliwe, że nie wiesz, ale powiedziała mi, że… - mówi ale nie pozwalam jej skończyć
- Powiedziała? Wydaje mi się…- wzdycham-  raczej już zmieniła zdanie na temat swoich uczuć do mnie.
- Ale skąd ty? – pyta zdziwiona
- Słyszałem jak mu o tym mówiłaś.- pokazuję głową Zayna, który pojawia się obok Pezz.
 - Louis. Ona powiedziała, że bez względu na wszystko zawsze cię kochała i będzie kochać. Naprawdę.- mówi dalej, coraz bardziej smutnym tonem. Mam ochotę wziąć kluczyki i pojechać za nią na to lotnisko. Wyznać jej co tak naprawdę do niej czuję i w końcu… no… pocałować ją. Tak mi na niej zależy. Zrobię wszystko co będzie w mojej mocy, aby naprawić to co zepsułem. – Idziesz?
- Tak. – ostatni raz zerkam w tamtym kierunku. – Już idę. – mówię zrezygnowany, a po policzkach ciekną mi strużki łez, które mieszają się z deszczem.
Wchodzę do domu. Ściągam buty i wieszam kurtkę na wieszaku. Idę do pokoju nie zważając na pytania przyjaciół. Zmierzam w jednym kierunku. Do pokoju zaraz obok mojego. Do j e j pokoju. Ten zapach jej perfum gdy otwieram drzwi. Ten sam widok tylko bez jej rzeczy i bez n i e j. Brakuje mi tych naszych kłótni czy byłem winny, że doszło do tamtego wypadku. Brakuje mi tego jak się przytulaliśmy i tego jak na mnie patrzyła za każdym razem gdy mnie widziała. Brakuje mi tego uczucia jej obecności przy mnie gdy byliśmy tak niebezpiecznie blisko siebie te dwa razy i żałuję tego, że ani razu jej nie pocałowałem. Żałuję tego, że nie wyznałem jej tego co czuję gdy ją widzę, słyszę i dotykam. Żałuję, że nie powiedziałem jej jaki jestem przy niej szczęśliwy. Tego wszystkiego żałuję. Ale nie żałuję jednego. Tego że ją spotkałem i tak mocno kochałem i kocham ją nadal. Co mogę zrobić aby wróciła? Już wiem!
Perspektywa Susan
Czy ja naprawdę muszę mieć takiego pecha do miłości? Dlaczego? Najpierw Adam, moja (jak i wszystkich dziewczyn) miłość z podstawówki ( byliśmy T Y L K O przyjaciółmi), Maciek, miłość z gimnazjum ( nie zwracał na mnie uwagi) , Michał (wiadomo co), Romano (ten idiota) no i Louis.
Dobrze, że moi rodzice i brat się znaleźli. To jedyne szczęście w nieszczęściu. Właśnie. Rodzice. Zadzwonię do mamy.
- Aleksandra Dragon. Słucham? – mówi, a no tak nie ma mojego nowego numeru telefonu. Dobrze, że jestem na lotnisku i czekam na Al i Vi, bo mogę z nią porozmawiać. Dziewczyny miały podjechać po mnie zaraz po wylądowaniu.
- Dzień dobry.- postanawiam ją nabrać – Jedna z wokalistek First Move, mianowicie Susan Dragon, chce z panią rozmawiać, ale chyba jednak przeszkadzam więc zadzwonię później.
- Su?- pyta, a w jej głosie słyszę, że zaczyna płakać – Su, to naprawdę ty?
- Tak mamuś. – mówię ledwo powstrzymując łzy. -Co u was? Jak się czujecie?
- U nas dobrze. Chciałabym wiedzieć, czy to co mówią w telewizji o tobie i tym twoim Louisie to prawda?
Mówi to, a mnie do oczu napływają łzy. Tak bardzo chciała bym powiedzieć, że to prawda, ale nie mogę. Tak nie jest.
- Nie. – mówię, a łzy już powoli spływają po moich policzkach.
- Su? Dlaczego płaczesz? Coś ci zrobił?- pyta zatroskana, jak zawsze, mama
- Nie, ja… ja… ja po prostu chcę aby to była prawda. – mówię jąkając się przez łzy
-Jak będziesz w domu to wszystko nam opowiesz, dobrze?
- Tak.
- To kiedy będziesz?
- Al i Vi już jadą. Także za jakieś cztery do pięciu godzin będziemy.
- Dobrze. Jedźcie ostrożnie. Kochamy cię.
- Ja was też.
Rozłączam się i pozwalam płynąć moim łzom swobodnie.
- Su? Su Dragon? – ten znajomy głos. Ten sam głos, który słyszałam od przedszkola do imprezy gimnazjalnej, kiedy to jak tańczyliśmy, zbliżyliśmy się do siebie i pocałowaliśmy się. – Su co tu robisz? I dlaczego płaczesz?
Siada obok mnie, już nie ten sam co zawsze. Kiedyś chudy, szare oczy, zawsze ulizana fryzurka, ta niepewność i strach w oczach, okularki i kołnierzyk. Teraz wygląda tak dorosło. Przepiękne, głębokie szarawo-niebieskie oczy, wysportowana sylwetka, rozczochrane włosy i pełne energii i zatroskania oczy wpatrujące się we mnie. Tylko we M N I E. Jego stare przezwisko już do niego nie pasuje. Kiedyś Adunio, a teraz… nawet nie wiem jak by to powiedzieć, chyba po prostu Adam.
- Adam? – nie mogę wyjść z podziwu, że tak się zmienił – To naprawdę ty?

Perspektywa Louisa
- Chłopaki jesteśmy. – mówi Liam.
Tak się cieszę. To była najlepsza decyzja w moim życiu. Wybiegam z samolotu. Załatwiam wszystko co potrzebne, przedzieram się przez tłumy fanek, kilka dostaje mój autograf. Jest! Widzę ją. Zaraz zrobię jej taką niespodziankę!
- Su!- mówię ale zamieram w pół kroku gdy widzę ją siedzącą i przytulającą się do innego.
- Louis?! – mówi wstając. – Co ty tu do diabła robisz?! Nie zrozumiałeś? Nie wracam do Londynu!
- Dlaczego? – pytam wiedząc, że zaraz mogę wybuchnąć płaczem.
- Wiesz dlaczego.- gdy zaprzeczam wznosi oczy do nieba – Przez to twoje zachowanie.
- Możemy porozmawiać w cztery oczy? – pytam zerkając na chłopaka siedzącego dalej na ławce.
- No dobrze. – mówi i prowadzi mnie na bok.
W jej oczach widzę łzy. Widzę jaki ból jej sprawiłem przylatując tutaj. Czy naprawdę ona przez to płacze?
- Czemu płaczesz? – pytam ocierając jej policzki, a ona się nie odsuwa tylko patrzy mi w oczy i pyta:
- A dlaczego ty płaczesz? – patrzy mi głęboko w oczy
- Bo sobie wyjechałaś i już do nas nie wrócisz… tak sobie myślałem, -„że mógłbym wszystko naprawić jakbyś z nami wróciła. Tylko proszę, daj mi tę ostatnią szansę.” -… – patrzę na nią, a łzy dalej płyną po moich policzkach.
- Co myślałeś? – pyta
- Że… - jąkam się chwilę – że będziesz chociaż na urodzinach Nialla w piątek.
- A co jest dzisiaj?
-Środa.
- Zadzwonię. Do was.
- Przecież… - zaczynam
- Nie, wiesz dlaczego to zrobiłam. Proszę, zrób coś dla mnie. – mówi ocierając moje i swoje łzy
- Co takiego? – pytam
- Wróć do Londynu i zapomnij. Zapomnij o wszystkim co zdarzyło się od koncertu. Zapomnij o naszych wspólnych chwilach. Będzie ci łatwiej wrócić do El. – mówi i zmierza w kierunku chłopaka, który dalej siedzi na ławce.
- Ale ja nie chcę wracać do El. – mówię ale ona już nie słyszy, gdyż jest już w jego objęciach.

Perspektywa Alex
Musimy się pośpieszyć. Su pewnie już od dawna na nas czeka. Dobra, ale tu tłumy.
- Bu!- krzyczy ktoś i łapie mnie w talii.
Ja tak wystraszona odwracam się szybko i walę gościa z liścia tak mocno, że upada.
- Boże! Niall! Przepraszam!- mówię podając chłopakowi rękę aby wstał.
- Spokojnie, nic mi nie jest. – mówi uśmiechając się – Ale tego się nie spodziewałem.- przytula mnie
- No wiesz, przestraszyłeś mnie. – mówię odwzajemniając jego uścisk
- Wiem. Posłuchaj. Rozumiem to, że dawno się nie widzieliśmy i w ogóle… - mówi odsuwając mnie troszkę aby popatrzeć w moje oczy. – Chciałem zapytać czy może… Czy jesteś z kimś związana?
- Chciałabym być. Z takim jednym, co ma błękitne oczy. – mówię uśmiechając się, a on zbliża się aby mnie… omg! On chce mnie pocałować! Czy to jest sen?!
- A jaki ma kolor włosów. Bo znam kilku o niebieskich oczach. – mówi, a nasze nosy już się dotykają.
- Z tym samym blondynkiem, z którym się zaraz… - nie kończę, bo Niall łączy nasze usta w pocałunku.
Nagle błyska flesz.
- No nie.- mówię – Reporterzy.- a on na nich nie zwraca uwagi
- No i co? Przecież nie mogą nam zepsuć tego co do siebie czujemy, prawda? – pyta
- Prawda.- mówię i przyciągam go by znów złączyć nasze usta.

Perspektywa Victorii
-Gdzie ona jest?- mówię sama do siebie. Nagle jakiś chłopak w kapturze podchodzi do samochodu Su i opiera się w taki sam sposób jak ja
- Emmm… Przepraszam? – mówię przerażona
- No hej!- mówi i ściąga kaptur.
- Harry?! – pytam i przytulam się do niego gdy wyciąga ręce aby mnie objąć. – Co ty tutaj robisz?
- Louis chciał pogadać z Su aby wróciła z nami do Londynu. A skoro mam czas to chciałem cię o coś zapytać. – mówi dalej obejmując mnie w talii i rumieniąc się spogląda mi w oczy.
- O co chciałeś zapytać? – pytam czując, że zaraz będziemy na tyle blisko siebie i moje marzenie się spełni. Czy to może być prawdziwe, czy to może być prawdą, że Harold Edward Styles, jeden z One Direction, zaraz mnie pocałuje?
- Chciałem zapytać czy masz może już jakieś plany na przyszłość, u czyjegoś boku? – pyta będąc coraz bliżej.
- Na razie nie. Ale to może się już niedługo zmienić. – mówię to na sekundę przed pocałunkiem. Więc to prawda. Hazza mnie kocha!
- To, zechcesz towarzyszyć u mojego boku? – pyta odrywając swoje usta od moich, ale tylko na chwilę, bo gdy kiwam głową, znów mnie całuje.

Perspektywa Susan
- Co on od ciebie chciał? – pyta Adam pokazując głową w stronę Tomlinsona
- Prosił, abym wróciła z nimi do Londynu.
- I wracasz?
- Zobaczę. W pewnym sensie coś do niego czuję, ale z drugiej strony chciałabym zostać tu z… - nie mogę skończyć bo Adam bierze moją twarz w ręce i łączy nasze usta w pocałunku.
- Dla mnie tamto na balu, było naprawdę bardzo ważne. – mówi patrząc mi w oczy – Ja cię kocham. – dodaje szeptem
Nagle podbiegają do nas reporterzy.
- Su co się stało z tobą i Louisem?
- Dlaczego z nim zerwałaś?
- Czy może go zdradzasz?
- Kim jest twój nowy obiekt westchnień?
Krzyczą jeden przez drugiego, ale Louis posyła ochroniarza aby odgonił reporterów.
- Dziękuję. – zwracam się do chłopaka, którego mijam idąc na parking. Gdy na mnie patrzy widzę, że nadal ma łzy w oczach.
- Nie ma sprawy. – rzuca również idąc na parking, ale dociera tam szybciej i woła chłopaków.
- Cześć. – Wołam. Gdy wsiadają do samochodu. Niall, Zayn, Liam i Harry odwracają się gwałtownie i biegną w moją stronę. Każdy po kolei mnie przytula.
- Namówił cię? – pyta Liam
- Nie. A co u was?
- Dobrze. Liam i Dani są znowu razem. – odpowiada Nialler
- Niall bardzo mi przykro, że nie będę na twoich urodzinach.
- Su! – krzyczą Al i Vi.
- Cześć!
Gadamy wszyscy jakiś czas.
- Chłopaki! – woła Louis wysiadając z samochodu, ale zaraz się cofa widząc, że na niego patrzę.
- Dobra. Na razie dziewczyny. Do zobaczenia. – mówi Zayn, a Niall i Harry całują Al i Vi na pożegnanie.
Wracam do domu w towarzystwie dziewczyn i ciągle je wypytuję o ich nowe związki.


__________________________________________________________
No siemka! Tu znowu ja i jestem dziś very happy. po pierwsze Nialler ma jutro urodzinki, a po drugie będę je świętować razem z moimi BFF. Objemy się kebabem po szkole. Ale ja miałam głupią skapę jakiesz dwie godz temu, że idę jutro z dziewczynami, a są właśnie jutro ur. Niallera. Dobra ja muszę kończyć bo jestem śpiąca. Jednokierunkowych sisters :)
// Zara

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz