- Raczej cię to nie zainteresuje. – mówię nadal patrząc mu w
oczy.
- Mam pomysł. Pójdziemy na kawę i wszystko mi opowiesz. –
mówi i otwiera nade mną parasol, a jego uśmiech jest tak zniewalający, że
zgadzam się od razu.
Idziemy w deszczu i rozmawiamy, poznajemy się. Romano prowadzi
mnie do cafeterii tej samej, w której Louis dzisiaj mnie pocieszał.
- Ładnie tu prawda? – pyta chłopak, a jego włosy zasłaniają
jedno oko.
- Tak. Tu zawsze będzie pięknie.- odpowiadam patrząc tylko
na niego.
- Byłaś tu już? – pyta widząc, że nie rozglądam się po
lokalu
- Tak. Dzisiaj rano z…- i wtedy sobie przypominam to co
chciałam zapomnieć. Chciałam zapomnieć ten wypadek, Louisa mówiącego mi, że
oświadczy się El właśnie tu.
- Z…? Z kim tu przyszłaś? Czy to jest powiązane z tym
dlaczego płakałaś? – pyta łapiąc mnie za rękę pod stołem
- Tak, byłam tu z przyjacielem, który… nieważne. –
odpowiadam wyciągając rękę z jego uścisku.
- O co chodzi Su? Przecież ty możesz mieć, każdego. Jesteś z
First Move. –odpowiada uśmiechając się
do mnie.
Patrzę zdziwiona bo nie mam pojęcia o czym on mówi.
- Dobra może inaczej. – zaczyna ledwo powstrzymując się od
śmiechu- Wiem, że znamy się dopiero godzinę, ale może chciała byś… czy zechcesz…
ehh… chcesz być moją dziewczyną? – pyta rumieniąc się.
- Ja… wiesz… nie powinnam… jakiś czas temu zerwałam z
chłopakiem i to raczej nie będzie dobry pomysł…
- Okey. – przerywa mi – Rozumiem. Jeszcze się nie pozbierałaś
po tamtym zerwaniu. O jak późno muszę już iść. Wiesz jak trafić stąd do domu?
- Tak. Dziękuję ci za wszystko Romano. – odpowiadam trochę
smutna, że się nie zgodziłam
Gdy Romano opuszcza sklep biegnę za nim. Łapię go za rękę.
- Coś nie tak? – pyta lekko przerażony
Ja patrzę mu w oczy, a gdy on nie doczekuje się odpowiedzi
na swoje pytanie, bierze moją twarz w dłonie i przyciska swoje usta do moich.
Stoimy tak w deszczu, gdy nagle podjeżdża samochód, a wysiada z niego Zayn:
- Su? – pyta lekko zdziwiony tą sytuacją
Ja odwracam się gwałtownie.
- Zayn? Co ty tu robisz?
- Szukam cię. Właściwie wszyscy cię szukają. Louis jest
załamany, że przez niego trafiłaś do szpitala, a teraz może ci się stać coś
więcej i to przez waszą kłótnię.
- To o to chodziło.- mówi Romano cały czas patrząc na Zayna
- Su wracajmy do domu. Liam nie może nawet uspokoić Dani,
która zanosi się płaczem. – nagle dzwoni jego telefon – Przepraszam na chwilkę.
Co?- mówi do telefonu- Dlaczego? Zaraz będziemy. To Pezz. Louis chce się pociąć
za to co zrobił.
- Co? –Pytam przerażona – Przepraszam Romano, spotkamy się
później. Zayn szybko!- mówię wsiadając do samochodu.
Wbiegam do domu i słyszę jak Harry i Niall próbują wyważyć
drzwi. Wbiegam po schodach i widzę, że Liam pociesza Dani i Pezz.
- Louis! Nie wygłupiaj się! – krzyczy Harry- Na pewno nic
jej nie jest! – dodaje bo jeszcze mnie nie zauważył.
- Louis! Otwórz drzwi! Nic mi nie jest! –krzyczę podbiegając
do drzwi, a Hazz i Niall odsuwają się zdziwieni na mój widok – Louis, proszę
otwórz drzwi!
Chłopak otwiera lekko, żeby spojrzeć czy to naprawdę ja.
Wszyscy oddychają z ulgą gdy ten wychodzi i przytula mnie cały czas
przepraszając za wszystko.
- Najważniejsze, że żyjesz. – mówię wtulając się w niego.
Łzy spływają mi po policzkach i na chwilę zapominam o pocałunku w deszczu z
Romano. Ale gdy patrzę w oczy Louisa pytając dlaczego, ta chwila wraca, tylko,
że zamiast Romano widzę jego, chłopaka, który jest moim idolem, chłopaka, który
jest moim przyjacielem. Tylko, przyjacielem.
- Przepraszam. – tylko to udaje mu się wypowiedzieć bo zaraz
znowu się do mnie przytula dalej płacząc.
- Chwila… gdzie El? Powinna być tu gdy jej chłopak chce
popełnić samobójstwo, prawda? – pytam zdziwiona jej brakiem.
- To jest tak… El z nim zerwała. – odpowiada z niego Pezz
- Co? Dlaczego?- Pytam dalej
- Nie powiedział. – mówi Loczek pokazując na Lou
- I nie powiem. To nie ważne. – odpowiada Louis ocierając łzy
i odsuwając się ode mnie – Co się stało to się nie odstanie.
- Szkoda, że nie powiedziałeś tego gdy się kłóciliśmy.-
mówię, a on tylko spuszcza wzrok.
Następnego dnia gdy Liam wychodzi z Sophie, my szykujemy dom
na imprezę. Mijają już dwie godziny i goście zaczynają się schodzić. Wchodzę do
pokoju i biorę sukienkę, którą kupiłam wczoraj.
Zaczesuję włosy i schodzę gotowa do salonu.
- Ślicznie wyglądasz. -mówi Loczek przyglądając się mojej
nowej kreacji
- Dziękuję.- odpowiadam
Idę z nim do kuchni gdzie jest Pezz, Zayn, Dani, Lou, Niall
i El, która gdy mnie widzi od razu wychodzi.
- Co się stało?- pytam zdziwiona pokazując na oburzoną byłą
Lou, ale on tylko wzrusza ramionami.
- Piękna sukienka.- mówi Pezz
- Dziękuję. To kiedy Liam z Sophie wracają? – zapytałam chłopaków
- Za 20 minut powinni już tutaj być. – odpowiedział Zayn
- Nie boicie się, że tyle gości może roznieść nam dom? –
zapytałam
- Spoko, oni są bardziej ogarnięci niż my.- zaśmiał się Hazz
- To co idziemy coś zjeść? – zapytał Niall
- Ty i to twoje jedzenie…- wzruszyłam ramionami
- Nie to nie. Ale ja idę. – wyszedł z kuchni
-Przepraszam.- powiedziałam bo zadzwonił mój telefon. –
Zaraz wracam. – wyszłam z kuchni i zmierzam w stronę swojego pokoju. – Halo?
- No hej śliczna, tu Romano. – powiedział
- Cześć!
- Dasz się dziś gdzieś wyciągnąć? – zapytał, a jego akcent
sprawiał, że zrobiłabym wszystko o co by mnie poprosił.
- Nie. Nie mogę. Liam ma dziś urodziny.- ale jednak opieram
się pokusie wyjścia z nim gdzieś na miasto
- No to w takim razie życz mu ode mnie wszystkiego dobrego.
Pa. Kocham cię.
- Ja ciebie też. Całuski. – rozłączam się w momencie gdy
ktoś puka do mojego pokoju:
- Prosz!
- Widziałaś? – pyta przerażony Lou
- Co takiego?- pytam zdziwiona
- To. – pokazuje mi na swoim iPhonie nasze wspólne zdjęcie z
tego dnia kiedy udawał mojego chłopaka aby Amber, Rocky i Drina dały mi spokój.
- O nie! Jeśli Romano to zobaczy…
- Chwila… Jaki Romano?- pyta zaskoczony
- Mój chłopak.
- Już się pozbierałaś po Michale?
I znowu to samo. Przypomniał mi jak się wtedy ujawnił,
chłopak, na którym tak mi zależało. Oczy zaczęły mnie piec.
- Su? – zapytał kładąc rękę na moim ramieniu – Wszystko okey?
- Nie.- wtuliłam się w niego.
- Przepraszam, że znowu przeze mnie płaczesz. – mocniej mnie
przytulił
Podniosłam na niego wzrok. Nasze oczy się spotkały. Lou
zaczął się do mnie niebezpiecznie zbliżać. Po krótkiej chwili nasze nosy już
się dotykały. Dalej się do mnie zbliżał. Zamknęłam oczy czekając na to co ma
nadejść. Zapomniałam o Michale, Romano, o całym świecie. Teraz liczył się tylko
on. Ten którego od dawna tak mocno kocham, ale nie mogąc być z nim jestem z innym. Nasze wargi praktycznie już się dotykały...
__________________________________________________________________
No hejoł! Jeśli ostatnio byliście zdenerwowani za zakończecie to pewnie tera chcecie mnie zabić :D
Chyba zaraz dodam kolejny rozdział bo normalnie coś mnie zaraz trafi.
{Takie cuś do mojej Best Friend Wi. I co? a nie mówiłam, że będziesz zła zakończenie? :) Do zo w szkole;* }
// Zara

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz