Dedykacje

Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 8 września 2013

One Dream: One Love (Rozdział 9)


… i nagle się oddalił.
- Przepraszam. – powiedział zabierając ręce z mojej talii – Nie powinienem.
- Nic by się nie stało.- mówię, a gdy widzę jak na mnie patrzy dodaję- To znaczy, nic się nie stało.
Gdy chcę coś jeszcze powiedzieć wychodzi z mojego pokoju. Zamykam oczy i w duchu wrzeszczę na siebie samą, że nie zrobiłam nic aby doszło do pocałunku. Przecież tak tego chciałam. Nagle do mojego pokoju wchodzi Pezz:
- Su chodź już. Liam i Sophie zaraz będą.- mówi – Czy coś się stało?- pyta zamykając drzwi.
- Louis i ja… prawie… prawie się… prawie się pocałowaliśmy. – mówię i rzucam się na łóżko.
- To chyba dobrze, że do tego nie doszło? Przecież masz chłopaka.- mówi siadając obok i pocieszając mnie.
- W pewnym sensie masz rację, ale ja i tak kocham Louisa. – wypalam bez namysłu, a gdy Pezz patrzy na mnie ze zdziwieniem dodaję – Ja cały czas kocham Louisa. Od początku One Direction. Zawsze był tylko on, ale nie za sławę czy pieniądze, tylko za to jaki jest, więc gdy dostałam szansę na przyjazd tu byłam taka szczęśliwa, że może uda mi się go poznać. Udało mi się po przed przyjazdem do Londynu. Ale gdy już jesteśmy o tak mało od pocałunku, -pokazuję jej na palcach jak mało- on nagle staje się tym gównianym dżentelmenem i odsuwa się ode mnie, bo mam chłopaka.- mówię odwracając się twarzą do Perrie.
- To może z nim porozmawiaj o tym co zaszło, albo zerwij z Romano skoro kochasz Lou- mówi Pezz
- Zobaczę.

Perspektywa Louisa
Jak ja mogłem?! Przecież ona ma chłopaka. Po co w ogóle się tak przejąłem tym zdjęciem? Przecież El już ze mną zerwała. Poza tym, Su ma już nowego chłopaka, a to że się nie odsunęła… właśnie. Dlaczego się nie odsunęła ode mnie?
- Louis? Gdzie Su i Pezz? – pyta Zayn- Liam i Sophie zaraz tu będą. Hej, dlaczego jesteś smutny? Przecież są urodziny Liama. Powinieneś być szczęśliwy.
- I w tym sensie jestem, a martwi mnie co innego. – odpowiadam
- To co  cię tak martwi?
- Su.
-Su? Dlaczego?
- Ja… Ja prawie ją pocałowałem. – mówię prawie szeptem, ale dość głośno by tylko on usłyszał.
- To chyba dobrze? Ale oprócz tego ”PRAWIE”.
- Chodzi mi o to, że gdy już byłem na tyle blisko ona się nie odsunęła, a przecież ma chłopaka. – odpowiadam na pytanie kumpla
- Nie martw się. Pewnie była tym bardzo zszokowana. Porozmawiaj z nią na ten temat.
- Zobaczę. A co do dziewczyn to właśnie schodzą.- powiedziałem pokazując Zaynowi schody.
                                                                                                                        
Perspektywa Susan
Pezz ma rację powinnam z nim o tym porozmawiać.
- Lou? – pytam podchodząc do niego
- Tak? – odwraca się w moją stronę
- Musimy porozmawiać o tym co zaszło. – mówię patrząc mu w oczy
-Wszyscy kryć się! Liam idzie! – krzyknął nagle Niall
Louis pociągnął mnie za kanapę gdzie ukryła się już Pezz i Dani. Drzwi frontowe się otwierają i wchodzi przez nie Liam i Sophie.
- Niespodzianka! – krzyczymy wyskakując z ukrycia. Liam aż się odsuwa.
Jego uśmiech mówi wszystko. Jest taki szczęśliwy. Kiedy jest moja kolej aby dać mu prezent podchodzę i wręczam mu ładnie zapakowane pudełko:
- Wszystkiego najlepszego Liam.- mówię i mocno go przytulam.
- Su, nie musiałaś.
- Ale chciałam.- dodaję uśmiechając się.
- Co to takiego?- pyta
- Otwórz a zobaczysz. – mówię czekając aż otworzy.
- Boże! Su dziękuję! To jest piękne!- mówi patrząc na prezent.
 

- Cieszę się. Miałam nadzieję, ze ci się spodoba.- mówię gdy chłopak mnie mocno przytula.
Impreza minęła bardzo szybko. Po pewnym czasie przyszła mama Sophie, prosząc kogokolwiek, oprócz Sophie, żeby jej wysłuchał.
- Co się stało? – pytam zapraszając aby usiadła na krześle, które stoi w kuchni.
- Chodzi o moją córkę. Ona nie kocha Liama za wielkie serce. Tylko za jego gruby portfel.- mówi a łzy ciekną jej po policzkach
- Jak to? – zapytałam przerażona
- Tak, ale proszę cię, powiedz mu to dopiero jutro. Nie chcę mu niszczyć urodzin.
- Dobrze. Zostanie pani?- pytam
- Nie, muszę już iść. Dowidzenia.- żegna się po czym idzie do drzwi
Wychodzę z kuchni i wpadam po drodze na Lou.
- Przepraszam, zagapiłam się. – mówię dalej bardzo mocno zdziwiona.
- Coś się stało Su?
- Mama Sophie powiedziała, że ona kocha Liama dla jego pieniędzy.
- Co? Trzeba mu to powiedzieć.
- Ale jutro, nie niszczmy mu urodzin.
- A skoro mowa o niszczeniu, to chciałem z tobą porozmawiać o tym jak zniszczyłem naszą przyjaźni.
- Co? Nie zniszczyłeś naszej przyjaźni prawie mnie… - patrzę na niego i nie mogę wypowiedzieć tego ostatniego słowa.
- Przepraszam, obiecuję, że więcej tego nie zrobię. Zapomnijmy o tym, okey? – mówi i nie czekając na moją odpowiedź wraca do Nialla, z którym wcześniej rozmawiał.
Nagle dzwoni mój telefon:
- Halo? –pytam
- Pani Susan Dragon?- odzywa się głoś w słuchawce
- Tak, słucham. Co się stało?
- Mówi komisarz Stefański, z wydziału zaginięć. Dzwonię aby poinformować  panią, że odnaleźliśmy pani rodzinę w Londynie oraz znaleźliśmy ich porywacza. To pan Romano Demetrien. – mówi a mnie zaczyna robić się słabo. Mój chłopak porwał mi rodzinę. Wypada mi telefon, a ja opieram się o ścianę bo zaraz upadnę.
- Su! – podbiega do mnie Louis – Su, co się stało?- pyta przerażony.
Ja zamiast odpowiedzieć wybiegam z domu. Nagle ktoś łapie mnie za nadgarstek, odwracam się:
- Su o co chodzi? – pyta dalej przerażony Louis – Dlaczego płaczesz?
- Znaleźli moich rodziców i brata, oraz porywacza. – mówię wtulając się w niego
- To chyba dobrze, prawda?
- Tak, ale chodzi mi o to kim jest ten porywacz. – łkam
- To kto to jest? – pyta mocno mnie przytulając
- To Romano!



_____________________________________________________________________
No to znowu ja. Mam nadzieję, że taki zwrot wydażeń też wam się spodoba?
// Zara

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz