- Co ty mówisz? Przecież znasz mnie. Wiesz jaki jest mój charakter.- odpowiedział
- No właśnie chyba nie znam cię dobrze.- mówię lekko smutnym głosem
- Przecież wiesz...
- Nie! Michał, ty nic nie rozumiesz? To koniec! Okłamywałeś mnie do tej pory! Pewnie nawet nie lubisz One Direction.
- Skoro tak
mówisz. To mogę ci się przyznać, że byłem z tobą tylko dlatego, że jesteś
założycielką First Move, zespołu, który jest sławny, a mnie zależało właśnie na
twojej sławie.
Musiałam
oprzeć się o ścianę. Na moje szczęście Alex i Vi podeszły do nas i złapały mnie
zanim się wywaliłam. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi.
- Kto to?-
zwróciłam się do Alex nie spuszczając wzroku z mojego byłego.
- Lepiej
chodź. Sama nie wiem. Su. Chodź.- powiedziała Al.
- Okey. – podeszłyśmy
do drzwi
Otworzyłam i
nie wierzyłam własnym oczom.
- No hej.
Przepraszamy za spóźnienie. Ale nie wiedzieliśmy jaki kupić ci prezent.-
powiedział Louis
- C-co wy tu
robicie?- spytałam zdziwiona
- Alex nas
zaprosiła. Chciała zrobić ci niespodziankę. Chyba wyszła, prawda?- zaśmiał się
Niall
- W takim
razie zapraszam.- uśmiechnęłam się i odsunęłam aby mogli wejść do mieszkania.
Spojrzałam na Alex morderczym wzrokiem, a ona tylko się uśmiechnęła i poszła
oprowadzić chłopaków. Zamknęłam drzwi i wróciłam do znajomych. Od razu
usłyszałam piski dziewczyn.
- Hej jak to
zrobiłyście, że One Direction są na twojej imprezie pożegnalnej?- zapytała
nasza kumpela, Ania
- Poznałyśmy
ich na koncercie w Warszawie. Polubiliśmy się, a nasza cudowna Alex ich
zaprosiła, żebym miała niespodziankę. – odpowiedziałam
- Aha, już ci
wieżę! Dobra nie ważne. Ok idę po ich autografy.
- Spoko.
Zostałam sama
i patrzyłam jak dziewczyny skaczą dokoła chłopaków. Nagle podszedł so mnie
Michał, objął mnie w pasie i odwrócił mnie twarzą do siebie.
- A oni co tu
robią?- zapytał tonem jakiego nie znałam
- Puść mnie!
A oni są zaproszeni na tą imprezę więc mają prawo tu być.
Moje
szarpanie się nic nie dało. Nagle Michał mnie zaczął całować. Walnęłam go
pięścią w policzek tak mocno, że i ja i on się przewróciliśmy.
- Zapamiętam
to sobie, kochana.- powiedział wkurzony.
- Co tu się
dzieje? Su nic ci nie jest? – zapytał przerażony Lou i pomógł mi wstać
- Nie, nic mi
nie jest. Dzięki, Lou. A co do ciebie Michał, wynoś się stąd i nie wracaj.
Ten wstał i
tylko patrzył to na mnie to na Lou.
- Nie
słyszałeś? Wynoś się. – powiedział Louis
- Nie
będziecie mi rozkazywać. – syknął Michał, a gdy Louis chciał już mu pokazać
gdzie są drzwi, podniósł ręce w poddańczym geście.- Spoko, już sobie idę. Su,
rzeczywiście potrzebujesz takiego chłopaka jak on, który będzie cię bronił za
każdym razem gdy coś się wydarzy. – uśmiechnął się pod nosem i zmierzał w
stronę wyjścia – A, i jeszcze jedno Su. Nikt nie będzie chciał z tobą być jak
opowiem w szkole, że nie jesteś tą za którą cię uważają.
- Co?
Przecież wszyscy wiedzą jaka jestem naprawdę.
- A komu
uwierzą? Dziewczynie, która jest założycielką najgorszego zespołu … hmmm…
kłamców? Tak, kłamców. Idealne.
- Wyjdź! –
Warknął Louis
Michał
uśmiechnął się pod nosem i wyszedł. Łzy zaczęły napływać mi do oczu. Pobiegłam
do pokoju.
- Hej.
Wszystko w porządku? – zapytał Zayn wchodząc do pokoju razem z Louisem,
Niallem, Harrym i Liamem.
Schowałam
twarz w kolanach i znowu zaczęłam płakać.
- Ej. –
powiedział Loczek siadając obok mnie. Mocno mnie przytulił. – Nie martw się tym
idiotą. Nie warto.
- No już. Nie
płacz. – powiedział Louis siadając z mojej drugiej strony i przytulając mnie.
- Dziękuję,
że próbujecie mnie pocieszyć. Macie rację, -
powiedziałam ocierając oczy z łez – nie ma co się przejmować takim
idiotą jakim jest Michał.
__________________________________________________________
Hej tu znowu ja:) Mam nadzieję, że choć troszkę się wam podoba to opowiadanie.
// Zara
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz