Dedykacje

Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 2 września 2013

One Dream: One Love (Rozdział 4)


- Co ty mówisz? Przecież znasz mnie. Wiesz jaki jest mój charakter.- odpowiedział
- No właśnie chyba nie znam cię dobrze.- mówię lekko smutnym głosem
- Przecież wiesz...
- Nie! Michał, ty nic nie rozumiesz? To koniec! Okłamywałeś mnie do tej pory! Pewnie nawet nie lubisz One Direction.
- Skoro tak mówisz. To mogę ci się przyznać, że byłem z tobą tylko dlatego, że jesteś założycielką First Move, zespołu, który jest sławny, a mnie zależało właśnie na twojej sławie.
Musiałam oprzeć się o ścianę. Na moje szczęście Alex i Vi podeszły do nas i złapały mnie zanim się wywaliłam. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi.
- Kto to?- zwróciłam się do Alex nie spuszczając wzroku z mojego byłego.
- Lepiej chodź. Sama nie wiem. Su. Chodź.- powiedziała Al.
- Okey. – podeszłyśmy do drzwi
Otworzyłam i nie wierzyłam własnym oczom.
- No hej. Przepraszamy za spóźnienie. Ale nie wiedzieliśmy jaki kupić ci prezent.- powiedział Louis
- C-co wy tu robicie?- spytałam zdziwiona
- Alex nas zaprosiła. Chciała zrobić ci niespodziankę. Chyba wyszła, prawda?- zaśmiał się Niall
- W takim razie zapraszam.- uśmiechnęłam się i odsunęłam aby mogli wejść do mieszkania. Spojrzałam na Alex morderczym wzrokiem, a ona tylko się uśmiechnęła i poszła oprowadzić chłopaków. Zamknęłam drzwi i wróciłam do znajomych. Od razu usłyszałam piski dziewczyn.
- Hej jak to zrobiłyście, że One Direction są na twojej imprezie pożegnalnej?- zapytała nasza kumpela, Ania
- Poznałyśmy ich na koncercie w Warszawie. Polubiliśmy się, a nasza cudowna Alex ich zaprosiła, żebym miała niespodziankę. – odpowiedziałam
- Aha, już ci wieżę! Dobra nie ważne. Ok idę po ich autografy.
- Spoko.
Zostałam sama i patrzyłam jak dziewczyny skaczą dokoła chłopaków. Nagle podszedł so mnie Michał, objął mnie w pasie i odwrócił mnie twarzą do siebie.
- A oni co tu robią?- zapytał tonem jakiego nie znałam
- Puść mnie! A oni są zaproszeni na tą imprezę więc mają prawo tu być.
Moje szarpanie się nic nie dało. Nagle Michał mnie zaczął całować. Walnęłam go pięścią w policzek tak mocno, że i ja i on się przewróciliśmy.
- Zapamiętam to sobie, kochana.- powiedział wkurzony.
- Co tu się dzieje? Su nic ci nie jest? – zapytał przerażony Lou i pomógł mi wstać
- Nie, nic mi nie jest. Dzięki, Lou. A co do ciebie Michał, wynoś się stąd i nie wracaj.
Ten wstał i tylko patrzył to na mnie to na Lou.
- Nie słyszałeś? Wynoś się. – powiedział Louis
- Nie będziecie mi rozkazywać. – syknął Michał, a gdy Louis chciał już mu pokazać gdzie są drzwi, podniósł ręce w poddańczym geście.- Spoko, już sobie idę. Su, rzeczywiście potrzebujesz takiego chłopaka jak on, który będzie cię bronił za każdym razem gdy coś się wydarzy. – uśmiechnął się pod nosem i zmierzał w stronę wyjścia – A, i jeszcze jedno Su. Nikt nie będzie chciał z tobą być jak opowiem w szkole, że nie jesteś tą za którą cię uważają.
- Co? Przecież wszyscy wiedzą jaka jestem naprawdę.
- A komu uwierzą? Dziewczynie, która jest założycielką najgorszego zespołu … hmmm… kłamców? Tak, kłamców. Idealne.
- Wyjdź! – Warknął Louis
Michał uśmiechnął się pod nosem i wyszedł. Łzy zaczęły napływać mi do oczu. Pobiegłam do pokoju.

- Hej. Wszystko w porządku? – zapytał Zayn wchodząc do pokoju razem z Louisem, Niallem, Harrym i Liamem.
Schowałam twarz w kolanach i znowu zaczęłam płakać.
- Ej. – powiedział Loczek siadając obok mnie. Mocno mnie przytulił. – Nie martw się tym idiotą. Nie warto.
- No już. Nie płacz. – powiedział Louis siadając z mojej drugiej strony i przytulając mnie.
- Dziękuję, że próbujecie mnie pocieszyć. Macie rację, -  powiedziałam ocierając oczy z łez – nie ma co się przejmować takim idiotą jakim jest Michał.


__________________________________________________________
Hej tu znowu ja:) Mam nadzieję, że choć troszkę się wam podoba to opowiadanie.
// Zara

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz