Perspektywa Nialla
- Louis? Wszystko okey? – pytam martwiąc się o kumpla, bo
widzę łzy w jego oczach.
- Nie. Nic nie jest dobrze. – mówi i chowa twarz w dłonie.
- Ej. Nie płacz. – mówi Daddy – Na pewno wszystko się jakoś
ułoży.
- Ale co ja mam zrobić? – pyta dalej szlochając.
- Chwila. Kiedy jest ten bal? – pytam.
- Jutro. – odpowiada Lou podnosząc na mnie wzrok. – A po co
pytasz?
- Chyba mam pomysł. –mówię i zacieram ręce.
Perspektywa Susan
- Tata! Mama! Karol! – rzucam się na szyję tacie, potem
bardzo mocno przytulam mamę, a później podnoszę mojego 8- letniego brata.
- Su! Zaraz mnie udusisz! – woła młody, a ja go odstawiam.
- Przepraszam po prostu strasznie się cieszę, że się
znaleźliście.- weszliśmy do środka. Siedzieliśmy przez cztery godziny rozmawiając.
- Su, pewnie jesteś zmęczona tym lotem. Idź się połóż.-
zaproponował tata
- Dobrze. –idę po schodach na górę do mojego starego pokoju.
Gdy wchodzę widzę moje stare meble. Dalej zagracone biurko.
Niepościelone łóżko i kanapę w rogu pokoju. Podchodzę bliżej okna i rozglądam
się po okolicy. Odwracam się aby spojrzeć na drzwi i widzę, że mam całe
poklejone szafy. Plakaty i zdjęcia, wycięte z czasopism pojedyncze zdjęcia
chłopaków. Zamykam oczy bo zaczynają mnie piec. Gdy je otwieram łzy zaczynają
mi spływać po policzkach.
- Tęsknię za tymi idiotami. – chowam twarz w dłonie i
opieram się o drzwi balkonowe.
Nagle dzwoni mój telefon.
- Liam? – pytam starając się nie płakać.
- Możemy porozmawiać? – pyta.
- Jasne, a gdzie jesteś. – pytam.
- Za drzwiami. – odpowiada, a ja się rozłączam.
Podchodzę do drzwi i je otwieram, a tam stoi Liam i Dani.
- Co wy tu robicie? – pytam zapraszając ich do środka.
- Musimy porozmawiać na temat tego co zaszło między tobą, a
Louisem.
Perspektywa Alex
Gdy wracamy do naszego wspólnego domu po zostawieniu Su u
rodziców na dwie godzinki, Vi cały czas się śmieje:
- Matko! Nie mogę w
to uwierzyć! Harry i ja jesteśmy razem, a ty i Niall? Też pomiędzy wami coś
zaszło? – pyta
- Tak. Też jesteśmy razem. – obie zaczynamy piszczeć.
- Cicho. Hazzuś dzwoni. – ucisza mnie moja kochana sis –
Tak? – mówi do telefonu – Jasne. Kiedy? Już jej mówię i jedziemy. To pa.
Całuski.
- I co chciał? – pytam zerkając na siostrę
- Mamy podjechać pod dom, czekają na nas. Podobno twój
książę z bajki ma plan aby pogodzić Louisa i Su.
- Okey. – mówię i dodaję gazu.
Perspektywa Susan
Opowiedziałam wszystko Liamowi i Dani. Jakąś godzinę temu
wyszli, a ja teraz leżę na moim łóżku i patrzę na jedną stronę szafy, gdzie
znajduje się plakat i naklejki chłopaków. Cały czas patrzę na tę naklejkę z
Louisem. Strasznie mi go brakuje. Chciałbym z nim porozmawiać, ale będzie
jeszcze gorzej. Postanowiłam się zdrzemnąć.
Następnego
Dnia
Wstałam
o 10. Moi rodzice jeszcze spali więc ja wyszłam z ich domu i zadzwoniłam do Al.
- No
hej! Wstałyście już?- pytam gdy odbiera telefon.
- No
jasne. Podjechać po ciebie? Byłyśmy wczoraj, ale spałaś. – śmieje się
- Tak.
- To
zaraz będziemy.
- Okey,
ja czekam. –mówię i się rozłączam.
Czekam
pół godziny. Nagle zza rogu wyjeżdża moja kochana cytryna.
-No
hej! – mówi wysiadający z mojego samochodu Niall.
-
Niall? Co ty robisz w moim samochodzie? Liam?
- Al
prosiła, żebym podjechał po ciebie, zabrałem go ze sobą.- pokazuje na Liama za
kierownicą- A i nie martw się. Dzisiaj mamy samolot do Londynu.
- Okey.
- To
jedziemy? – pyta otwierając mi drzwi.
- Tak.
– wsiadłam do samochodu. Jechaliśmy w milczeniu. Liam odezwał się pierwszy gdy
byliśmy już pod domem:
- To
jak? Macie tan bal. Co założysz?
- A
co?- zapytałam.
- Tak
tylko pytam.
-
Czerwono- białą sukienkę. – mówię.
- To
fajnie. Gdyby Louis… - Niall zaczyna ale nie kończy.
- Co
Louis? – patrzę na niego.
- Nie
ważne. Prosiłaś aby zapomniał. Dlatego wyjeżdżamy. – mówi smutny Liam.
- Ja… -
zamykam oczy i spuszczam głowę – Ja tylko…
Niall
kładzie rękę na moim ramieniu.
- Nie martw
się. Zrobiło mu się smutno, ale rozumie twoją prośbę. Chociaż wolałby, żebyś go
wysłuchała.
- Jest
tutaj? – patrzę na dom.
- Nie. Pojechał
zwiedzić Szczecin. – zaśmiał się Niall.
Wchodzę
do domu. Al z Dani robią obiad. Harry z Vi bawią się z naszym kotkiem, Luną.
- Hej Su! – powiedziała Al, machając
do mnie zza ścianki działowej.
- Su! Łap Lunę. Harry co jej zrobiłeś?
– zaśmiała się Vi.
- Ja nic! – usprawiedliwia się.
- Luna! – łapię futrzaka, który
zaczyna się we mnie wtulać – Co? Stęskniłaś się? – pytam drapiąc ją pod brodą –
Czy ten wredny Harry coś ci zrobił? – pytam śmiejąc się z miny Loczka.
- No dzięki, wiesz?- mówi i udaje
Focha.
- Oj nie fochaj się na mnie Hazz. –
robię minę zbitego psiaka, a on zaczyna się śmiać.
- Jak dobrze być w domu. – mówię odkładając
kociaka na podłogę. – Jeśli pozwolicie. Pójdę się przebrać.- zmierzam w stronę
schodów. – Chwila. Gdzie Zayn?
- Rozmawia z Pezz na skayp. – mówi Niall
obejmujący Al w pasie i przysówając ją do siebie szczepce coś do niej, a ona
tylko zaczyna się śmiać i odsówa go od siebie kręcąc głową. Pewnie mówił coś o
jedzeniu.
Wchodzę do mojego pokoju i grzebię w
walizce. Mam jeszcze 9 godzin do balu więc może spotkam się z Adamem i obgadam
sprawę z lotniska o jego uczuciach do mnie. Biorę dopasowany przez Pezz ciuszek
i idę wziąć prysznic.
Tak ubrana schodzę do jadalni.
- Łał. Wybierasz się gdzieś? – pyta Hazz.
- Idę się spotkać ze znajomym. –
odpowiadam siadając pomiędzy Al i Vi.
- Na randkę? – pyta wyraźnie
zmartwiony Daddy.
- Nie. Muszę z nim porozmawiać. Pewnie
słyszeliście o tej akcj na lotnisku?- kiwają głowami.
- Muszę mu powiedzieć co do niego
czuję. – kończę.
Wszyscy wzdychają i zaczynamy jeść. Po
jakimś czasie już siedzę w kawiarni z Adamem.
- To o czym chciałaś rozmawiać Su? –
pyta chłopak.
- O tym co się zdażyło na lotnisku.
- No więc… - gestem pokazuje abym
rozwineła myśl.
- Chciałam ci powiedzieć, że naprawdę
cię W T E D Y kochałam, w podstawówce, ale teraz w moim sercu jest kto inny.
Perspektywa Louisa
O jakaś milutka kawiarenka. Napiję się
kawy i wracam do domu dziewczyn. Co do? Su? Ehh… ma własne życie. No nie
spojżała na mnie. Wychodzę. Nie chcę jej niszczyć randki.
- Louis? – pyta wychodząc za mną. –
Co ty tu robisz?
- Chciałem się napić kawy, ale chyba
zrobię to gdzie indziej. – odwracam się i gdy już mam odejść ona łapie mnie za
rękę.
- O czym chciałeś ze mną porozmawiać.
– pyta.
- O niczym. To już nie jest ważne. Idź
do swojego chłopaka. Pewnie się o ciebie martwi.
-
Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!!!! – zaczyna się. Fanki mnie zaóważyły.
- Mogę twój autograf?
- Mogę zdjęcię z tobą?
- Podpiszesz mi się na waszej płycie?
Krzyczały jedna przez drugą. Spełniłem
prośbę karzdej i się rozeszły. Odwróciłem się w stronę kawiarnii. Ona właśnie z
niej wychodziła. Nasze oczy się spotkał. Poczółem jej ból. Strasznie źle mi się
zrobiło. Postanowiłem wrócić do domu.
_________________________________________________________
No siemanko! Już mówię, że 13 rozdział dodam prawdopodobnie wieczorem, bo muszę zrobić pracę o One Direction na dodatkowy agielski. Jestem taka happy, że pan zgodził się na właśnie taką pracę :) Dobra. Mam nadzieję, żę swię wam podoba.
// Zara


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz