Dedykacje

Łączna liczba wyświetleń

piątek, 25 października 2013

One Dream: One Love (Rozdział 20)


Perspektywa Harrego
Louisa nie ma od czterech godzin. Niall mówił, że dostał wiadomość ze szpitala. Victoria nerwowo chodzi po pokoju, Alex próbuje się do niego dodzwonić, a Danielle i Perrie siedzą obok Alex i co chwile pytają czy odebrał. Ja, Liam, Niall i Zayn zbieramy się do drogi i mówimy dziewczynom za lie jedziemy, żeby się szykowały.
- Dziewczyny, jedziemy! – woła Liam i wszystkie przybiegają zakładają buty biorą kurtki w ręce i wychodzą z domu. Wszyscy wsiadamy do samochodu i jedziemy. Gdy docieramy na miejsce idziemy do odpowiedniego pokoju i przez szybę widzimy jak siedzi obok łóżka i zasłania Su.
- Louis? – pytam wchodząc.
- O hej! – odpowiada bardzo wesoły.
- I co z nią? – pyta Al.
- Chodźcie i sami zobaczcie. – szeroko się uśmiecha.
- Su?! – mówi przez łzy Vi. –Su!
Wszystkie się do niej przytulają.
- Nie uduście mi jej. – zaśmiał się.

Perspektywa Susan
Louis opowiedział mi co się działo przez ostatni tydzień gdy mnie nie było. Niedługo później przyjechali wszyscy. Gadaliśmy. Długo. Po czterech godzinach zostałam sama z moim chłopakiem. Tak się cieszę, że mam go przy sobie.
- Kocham cię.- wyszeptał mi do ucha mocno ściskając mnie za rękę.
- Ja ciebie też, idioto. – zachichotałam.
- Słucham? Jak ty mnie nazwałaś?- spojrzał na mnie żartobliwie.
- Emmm… Przesłyszałeś się kochanie…- zaśmiałam się cicho.
- Policzymy się jak wrócisz do domu.
- Czyli za niecały miesiąc. – powiedział lekarz wchodzący do sali – Pani stan zadziwiająco szybko się poprawia. Mogę prosić pana aby wyszedł pan na dwadzieścia minut?
- Dobrze. – wstał z krzesła i pocałował mnie w czoło – Zaraz wracam.
Gdy Louis wyszedł lekarz mnie zbadał, a zajęło mu to szybciej niż przypuszczał. Przez pięć minut przyglądał się wypisanym przez siebie wynikom ze zdziwieniem na twarzy. Gdy miałam się już pytać o co chodzi wszedł Lou.
- Jestem. – powiedział stawiając dwa kubki na stoliku obok mnie, jeden z kawą, a drugi z herbatą.
- Muszę z panem porozmawiać. – powiedział lekarz odrywając wzrok od karty – To bardzo ważne…

Perspektywa Louisa
Wszedłem do sali gdzie czekała zniecierpliwiona Su.
- Co musiał ci powiedzieć? O co chodzi? – zapytała przestraszona.
- Spokojnie, wszystko jest dobrze, aż za dobrze…

Tydzień później
Codziennie odwiedzam Susan i codziennie lekarz mi mówi, że jej stan się poprawia. Mnie to cieszy, ale on mówi, że to za szybko. Według niego powinna być ciągle w śpiączce.
Dzisiaj było inaczej. Wszedłem do szpitala spodziewając się tego samego lekarza. Jednak zobaczyłem go jak był podtrzymywany i wyprowadzany przez trójkę policjantów.
- Pan Tomlinson jak mniemam. – powiedział mężczyzna w szarym garniturze i z laską w dłoni.
- Tak, to ja. Co się stało?- zapytałem
- Zwariował. Od dzisiaj ja zajmuję się pana żoną.
- Ale Susan nie jest moją żoną tylko dziewczyną.
- Nieważne. Proszę mówić do mnie Dr. House.
-Dobrze? – zabrzmiało to bardziej jak pytanie, niż stwierdzenie.
- Wracając do pana dziewczyny… jej stan poprawia się bardzo szybko. Pewnie Dr. Croke powiedział, że zadziwiająco szybko?
- Tak, tak mówił.
- Stary dureń. – zaśmiał się Dr. House. – To bardzo dobrze, że jej stan się poprawia, bo będę mógł ją szybko wypisać. Tak i jeszcze jedno. Proszę aby się nie przemęczała jak już będziecie w domu.
- Dlaczego mówi mi pan to teraz, przecież nie wychodzi już dzisiaj. – zaśmiałem się lekko, a on gestem pokazał mi w stronę informacji.
- Co do?! – zdziwiony spojrzałem na doktora.
- Wyleczona. Miłej zabawy. – zaśmiał się i odszedł.
- Louis! – zaczęła biec w moją stronę i rzuciła się mi na szyję. Objąłem ją mocno i pocałowałem w czoło.
- Ale jak? Co ten House zrobił?
- Nie wiem.

Miesiąc później / Perspektywa Victorii
Od miesiąca Susan jest w domu. Żadna z nas nie chodzi na studia, tylko pracujemy. Znalazłyśmy sobie różne prace. Ja, zamiast Su poszłam do sklepu z ciuchami, Alex dostała pracę w Nado’s co bardzo się spodobało Niallowi ( zresztą Al też to się spodobało bo tak jak Niall ma wielki apetyt), a Su pracuje na policji. Niestety First Move się rozpadło co bardzo zasmuciło chłopaków.
Tego dnia siedziałam z Harrym w domu.
- Vi?
- Tak?
- Mam dla ciebie prezent. – uśmiechnął się podejrzliwie.
- Jaki?
- Kiedy Su była w szpitalu, Luna uciekła…
- Co?!
- Spokojnie wróciła. Zobacz z kim. – gestem pokazał na drzwi tarasowe. Gdzie siedziały dwa koty. Czarny i biały.
- Awwww… ale się dopasowali.
- Tak. Jing i Jang. – przytulił mnie mocniej.


















_________________________________________________________________________
No cześć! przepraszam że tak długo nie dodawałam, ale wiecie szkoła ^^

//Zara

2 komentarze:

  1. O rany!!! *O* MEGA Dr. House XD jejku ta końcówka :3 rozpłynęłam sie :D
    Mam nadzieje żę jeszcze koniec sie nie zbliża POZADRO SIS <33 ~fafik~

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny !!! ;d Dam linka znajomym . Zapraszam no mojego bloga ! ;d

    OdpowiedzUsuń