Perspektywa Harrego
Jak ja się cieszę, że mam Vi przy sobie. Kocham ją tak
mocno. Cieszę się, że wybaczyła mi tamto. Jestem ciekaw co to była za
dziewczyna i dlaczego mnie pocałowała. Nie ważne. Mam mój cały świat przy
sobie.
- Harry?
- Tak?
- Obiecaj mi coś.
- Co takiego?
- Że dopóki jesteśmy razem, nie pokochasz innej.
- Vi, to nie możliwe. Kiedyś na pewno się taka pojawi,
tylko, że ona będzie do ciebie mówiła mamo. – powiedziałem i pocałowałem ją w
nos.
- Awww… Jakie to słodkie. – powiedziała Su, która właśnie
wchodziła do salonu.
- Co jest słodkie? – zapytał Louis obejmując ją w pasie.
- To w jaki sposób Harry wyznał Vi miłość. – Vi się
zaczerwieniła- Dobra gołąbeczki, my wychodzimy. Pa.
- Pa. – powiedziała Vi, gdy Su razem z Louisem zniknęli za
drzwiami.
- Wiesz, że słodko wyglądasz gdy się rumienisz?
- Przestań.
- Ale to prawda.
- Harry…
- No co? – uśmiechnąłem się po czym znowu ją pocałowałem.
- Kocham cię.
- Ja ciebie też.
Siedzieliśmy na kanapie wtuleni w siebie, gdy nagle
zadzwonił mój telefon.
- Halo? Louis? Czekaj… Co?! Ale jak to?! Zaraz będziemy.-
powiedziałem i szybko wstałem z kanapy- Zayn, Niall, Liam, Pezz, Dani, Al!!
Chodźcie!
- Co się stało Harry? – zapytała Vi gdy już wszyscy byli na
dole.
- Susan trafiła do szpitala…
Perspektywa Louisa
-Boże… Boże… Boże… Co to był za idiota?! Boże… Boże… Boże…
Su… Boże… Ile jeszcze mam czekać na tego lekarza?!- powiedziałem sam do siebie,
a łzy spływały mi po policzkach.
- Louis! – powiedziała Perrie podbiegając do mnie z resztą-
Co jest z Su?!
- Szliśmy w stronę parku kiedy jakiś idiota stanął przed
nami i zaczął wymachiwać pięściami. Dałem mu pieniądze ale on wyciągnął
pistolet i zaczął strzelać w niebo. Kiedy powiedziała, żeby przestał bo
zadzwonimy na policję, on wtedy dziwnie się na nią spojrzał i wycelował we
mnie. Nie zdążyłem zareagować, a Su osłoniła mnie własnym ciałem i sama
oberwała w brzuch. – schowałem twarz w dłonie i zaniosłem się płaczem jak małe
dziecko. Liam usiadł obok mnie i zaczął mnie pocieszać. Po półtorej godziny
przyszedł lekarz.
- Ktoś z państwa jest rodziną pani Susan?
- Ja jestem jej chłopakiem. –powiedziałem, a w moich oczach
pojawił się przebłysk nadzieji.
- To mam dla pana złą wiadomość…
Tydzień później / Perspektywa Alex
Minął już tydzień. Louis, po tym co powiedział mu lekarz,
nie wychodzi z pokoju. Susan jest poważnie ranna. Będzie musiała przejść
jeszcze kilka operacji. Od kiedy wróciliśmy ze szpitala w domu nie dało się
słyszeć nic oprócz płaczu…
____________________________________________________________
No hej!
Przepraszam, że takie krótkie, ale o to mi właśnie chodziło :)
//Zara
I KILL YOU !!!!W takim momencie !! Aww słodko było na początku <3<3 Masz talent do pisania =D Czekam na twoją książkę XD
OdpowiedzUsuń• Bad Kitty •
Udusze! W takim momencie! Ty chyba tak lubisz ,co nie? Biedna Su :[ awwww Hazz jest taki słotki :3 uwielbiam taką perspektywę :3 mam nadzieje ze Su wyjdzie z tego...Czekam na next :D love U ~fafik~
OdpowiedzUsuńDobra... Naprawdę zaczynam się bać iść do szkoły jutro... ^^
OdpowiedzUsuńŚwietny!! <3
OdpowiedzUsuńNie mogę doczekać się następnego rozdziału <3
Jakbyś miała czas wejdź też do mnie:
http://onedirection-icanloveyoumorethanthis.blogspot.com/