Perspektywa Louisa
Odjechała. Czyli jednak nic do mnie nie czuje. Przecież Pezz
wyraźnie powiedziała, że ona mnie naprawdę kocha. No cóż. Ona mówiła to do
Zayna, ale i tak wszystko słyszałem. Słyszałem tak jakby to mówiła Su. Tak samo jak jej płacz. Za każdym razem
słyszałem jej płacz zza ściany. Za każdym razem chciałem do niej podejść i
mocno ją przytulić. Poprawić jej humor. A wczoraj? Tylko pogorszyłem nasze
stosunki od tamtego dnia. Od tego wypadku w tak romantycznym miejscu. Po
pierwsze powiedziałem, że oświadczę się El, potem ten wypadek, nasza kłótnia,
moja chęć samobójstwa, to jak p r a w i e ją pocałowałem, a teraz jeszcze to.
Jestem najgorszym przyjacielem na świecie. Jeśli w ogóle byłem jej
przyjacielem.
- Louis? Co ty tu robisz, na tym deszczu? Już do środka! –
powiedziała Perrie wyglądająca z okna.
- Po co? – pytam nadal patrząc w kierunku, w którym
pojechała.
- Louis, ona wróci. Wiem to. Ona chce sobie to wszystko
poukładać. Możliwe, że nie wiesz, ale powiedziała mi, że… - mówi ale nie
pozwalam jej skończyć
- Powiedziała? Wydaje mi się…- wzdycham- raczej już zmieniła zdanie na temat swoich
uczuć do mnie.
- Ale skąd ty? – pyta zdziwiona
- Słyszałem jak mu o tym mówiłaś.- pokazuję głową Zayna,
który pojawia się obok Pezz.
- Louis. Ona
powiedziała, że bez względu na wszystko zawsze cię kochała i będzie kochać.
Naprawdę.- mówi dalej, coraz bardziej smutnym tonem. Mam ochotę wziąć kluczyki
i pojechać za nią na to lotnisko. Wyznać jej co tak naprawdę do niej czuję i w
końcu… no… pocałować ją. Tak mi na niej zależy. Zrobię wszystko co będzie w
mojej mocy, aby naprawić to co zepsułem. – Idziesz?
- Tak. – ostatni raz zerkam w tamtym kierunku. – Już idę. –
mówię zrezygnowany, a po policzkach ciekną mi strużki łez, które mieszają się z
deszczem.
Wchodzę do domu. Ściągam buty i wieszam kurtkę na wieszaku.
Idę do pokoju nie zważając na pytania przyjaciół. Zmierzam w jednym kierunku.
Do pokoju zaraz obok mojego. Do j e j pokoju. Ten zapach jej perfum gdy
otwieram drzwi. Ten sam widok tylko bez jej rzeczy i bez n i e j. Brakuje mi
tych naszych kłótni czy byłem winny, że doszło do tamtego wypadku. Brakuje mi
tego jak się przytulaliśmy i tego jak na mnie patrzyła za każdym razem gdy mnie
widziała. Brakuje mi tego uczucia jej obecności przy mnie gdy byliśmy tak niebezpiecznie
blisko siebie te dwa razy i żałuję tego, że ani razu jej nie pocałowałem.
Żałuję tego, że nie wyznałem jej tego co czuję gdy ją widzę, słyszę i dotykam.
Żałuję, że nie powiedziałem jej jaki jestem przy niej szczęśliwy. Tego wszystkiego
żałuję. Ale nie żałuję jednego. Tego że ją spotkałem i tak mocno kochałem i
kocham ją nadal. Co mogę zrobić aby wróciła? Już wiem!
Perspektywa Susan
Czy ja naprawdę muszę mieć takiego pecha do miłości?
Dlaczego? Najpierw Adam, moja (jak i wszystkich dziewczyn) miłość z podstawówki
( byliśmy T Y L K O przyjaciółmi), Maciek, miłość z gimnazjum ( nie zwracał na
mnie uwagi) , Michał (wiadomo co), Romano (ten idiota) no i Louis.
Dobrze, że moi rodzice i brat się znaleźli. To jedyne
szczęście w nieszczęściu. Właśnie. Rodzice. Zadzwonię do mamy.
- Aleksandra Dragon. Słucham? – mówi, a no tak nie ma mojego
nowego numeru telefonu. Dobrze, że jestem na lotnisku i czekam na Al i Vi, bo
mogę z nią porozmawiać. Dziewczyny miały podjechać po mnie zaraz po wylądowaniu.
- Dzień dobry.- postanawiam ją nabrać – Jedna z wokalistek
First Move, mianowicie Susan Dragon, chce z panią rozmawiać, ale chyba jednak
przeszkadzam więc zadzwonię później.
- Su?- pyta, a w jej głosie słyszę, że zaczyna płakać – Su,
to naprawdę ty?
- Tak mamuś. – mówię ledwo powstrzymując łzy. -Co u was? Jak
się czujecie?
- U nas dobrze. Chciałabym wiedzieć, czy to co mówią w
telewizji o tobie i tym twoim Louisie to prawda?
Mówi to, a mnie do oczu napływają łzy. Tak bardzo chciała
bym powiedzieć, że to prawda, ale nie mogę. Tak nie jest.
- Nie. – mówię, a łzy już powoli spływają po moich
policzkach.
- Su? Dlaczego płaczesz? Coś ci zrobił?- pyta zatroskana,
jak zawsze, mama
- Nie, ja… ja… ja po prostu chcę aby to była prawda. – mówię
jąkając się przez łzy
-Jak będziesz w domu to wszystko nam opowiesz, dobrze?
- Tak.
- To kiedy będziesz?
- Al i Vi już jadą. Także za jakieś cztery do pięciu godzin
będziemy.
- Dobrze. Jedźcie ostrożnie. Kochamy cię.
- Ja was też.
Rozłączam się i pozwalam płynąć moim łzom swobodnie.
- Su? Su Dragon? – ten znajomy głos. Ten sam głos, który
słyszałam od przedszkola do imprezy gimnazjalnej, kiedy to jak tańczyliśmy,
zbliżyliśmy się do siebie i pocałowaliśmy się. – Su co tu robisz? I dlaczego
płaczesz?
Siada obok mnie, już nie ten sam co zawsze. Kiedyś chudy,
szare oczy, zawsze ulizana fryzurka, ta niepewność i strach w oczach, okularki
i kołnierzyk. Teraz wygląda tak dorosło. Przepiękne, głębokie
szarawo-niebieskie oczy, wysportowana sylwetka, rozczochrane włosy i pełne energii
i zatroskania oczy wpatrujące się we mnie. Tylko we M N I E. Jego stare
przezwisko już do niego nie pasuje. Kiedyś Adunio, a teraz… nawet nie wiem jak
by to powiedzieć, chyba po prostu Adam.
- Adam? – nie mogę wyjść z podziwu, że tak się zmienił – To
naprawdę ty?
Perspektywa Louisa
- Chłopaki jesteśmy. – mówi Liam.
Tak się cieszę. To była najlepsza decyzja w moim życiu.
Wybiegam z samolotu. Załatwiam wszystko co potrzebne, przedzieram się przez
tłumy fanek, kilka dostaje mój autograf. Jest! Widzę ją. Zaraz zrobię jej taką
niespodziankę!
- Su!- mówię ale zamieram w pół kroku gdy widzę ją siedzącą
i przytulającą się do innego.
- Louis?! – mówi wstając. – Co ty tu do diabła robisz?! Nie
zrozumiałeś? Nie wracam do Londynu!
- Dlaczego? – pytam wiedząc, że zaraz mogę wybuchnąć
płaczem.
- Wiesz dlaczego.- gdy zaprzeczam wznosi oczy do nieba –
Przez to twoje zachowanie.
- Możemy porozmawiać w cztery oczy? – pytam zerkając na
chłopaka siedzącego dalej na ławce.
- No dobrze. – mówi i prowadzi mnie na bok.
W jej oczach widzę łzy. Widzę jaki ból jej sprawiłem
przylatując tutaj. Czy naprawdę ona przez to płacze?
- Czemu płaczesz? – pytam ocierając jej policzki, a ona się
nie odsuwa tylko patrzy mi w oczy i pyta:
- A dlaczego ty płaczesz? – patrzy mi głęboko w oczy
- Bo sobie wyjechałaś i już do nas nie wrócisz… tak sobie
myślałem, -„że mógłbym wszystko naprawić jakbyś z nami wróciła. Tylko proszę,
daj mi tę ostatnią szansę.” -… – patrzę na nią, a łzy dalej płyną po moich
policzkach.
- Co myślałeś? – pyta
- Że… - jąkam się chwilę – że będziesz chociaż na urodzinach
Nialla w piątek.
- A co jest dzisiaj?
-Środa.
- Zadzwonię. Do was.
- Przecież… - zaczynam
- Nie, wiesz dlaczego to zrobiłam. Proszę, zrób coś dla
mnie. – mówi ocierając moje i swoje łzy
- Co takiego? – pytam
- Wróć do Londynu i zapomnij. Zapomnij o wszystkim co
zdarzyło się od koncertu. Zapomnij o naszych wspólnych chwilach. Będzie ci
łatwiej wrócić do El. – mówi i zmierza w kierunku chłopaka, który dalej siedzi
na ławce.
- Ale ja nie chcę wracać do El. – mówię ale ona już nie
słyszy, gdyż jest już w jego objęciach.
Perspektywa Alex
Musimy się pośpieszyć. Su pewnie już od dawna na nas czeka. Dobra,
ale tu tłumy.
- Bu!- krzyczy ktoś i łapie mnie w talii.
Ja tak wystraszona odwracam się szybko i walę gościa z
liścia tak mocno, że upada.
- Boże! Niall! Przepraszam!- mówię podając chłopakowi rękę
aby wstał.
- Spokojnie, nic mi nie jest. – mówi uśmiechając się – Ale tego
się nie spodziewałem.- przytula mnie
- No wiesz, przestraszyłeś mnie. – mówię odwzajemniając jego
uścisk
- Wiem. Posłuchaj. Rozumiem to, że dawno się nie widzieliśmy
i w ogóle… - mówi odsuwając mnie troszkę aby popatrzeć w moje oczy. – Chciałem zapytać
czy może… Czy jesteś z kimś związana?
- Chciałabym być. Z takim jednym, co ma błękitne oczy. –
mówię uśmiechając się, a on zbliża się aby mnie… omg! On chce mnie pocałować! Czy
to jest sen?!
- A jaki ma kolor włosów. Bo znam kilku o niebieskich
oczach. – mówi, a nasze nosy już się dotykają.
- Z tym samym blondynkiem, z którym się zaraz… - nie kończę,
bo Niall łączy nasze usta w pocałunku.
Nagle błyska flesz.
- No nie.- mówię – Reporterzy.- a on na nich nie zwraca
uwagi
- No i co? Przecież nie mogą nam zepsuć tego co do siebie
czujemy, prawda? – pyta
- Prawda.- mówię i przyciągam go by znów złączyć nasze usta.
Perspektywa Victorii
-Gdzie ona jest?- mówię sama do siebie. Nagle jakiś chłopak
w kapturze podchodzi do samochodu Su i opiera się w taki sam sposób jak ja
- Emmm… Przepraszam? – mówię przerażona
- No hej!- mówi i ściąga kaptur.
- Harry?! – pytam i przytulam się do niego gdy wyciąga ręce
aby mnie objąć. – Co ty tutaj robisz?
- Louis chciał pogadać z Su aby wróciła z nami do Londynu. A
skoro mam czas to chciałem cię o coś zapytać. – mówi dalej obejmując mnie w
talii i rumieniąc się spogląda mi w oczy.
- O co chciałeś zapytać? – pytam czując, że zaraz będziemy
na tyle blisko siebie i moje marzenie się spełni. Czy to może być prawdziwe,
czy to może być prawdą, że Harold Edward Styles, jeden z One Direction, zaraz
mnie pocałuje?
- Chciałem zapytać czy masz może już jakieś plany na przyszłość,
u czyjegoś boku? – pyta będąc coraz bliżej.
- Na razie nie. Ale to może się już niedługo zmienić. –
mówię to na sekundę przed pocałunkiem. Więc to prawda. Hazza mnie kocha!
- To, zechcesz towarzyszyć u mojego boku? – pyta odrywając
swoje usta od moich, ale tylko na chwilę, bo gdy kiwam głową, znów mnie całuje.
Perspektywa Susan
- Co on od ciebie chciał? – pyta Adam pokazując głową w
stronę Tomlinsona
- Prosił, abym wróciła z nimi do Londynu.
- I wracasz?
- Zobaczę. W pewnym sensie coś do niego czuję, ale z drugiej
strony chciałabym zostać tu z… - nie mogę skończyć bo Adam bierze moją twarz w
ręce i łączy nasze usta w pocałunku.
- Dla mnie tamto na balu, było naprawdę bardzo ważne. – mówi
patrząc mi w oczy – Ja cię kocham. – dodaje szeptem
Nagle podbiegają do nas reporterzy.
- Su co się stało z tobą i Louisem?
- Dlaczego z nim zerwałaś?
- Czy może go zdradzasz?
- Kim jest twój nowy obiekt westchnień?
Krzyczą jeden przez drugiego, ale Louis posyła ochroniarza
aby odgonił reporterów.
- Dziękuję. – zwracam się do chłopaka, którego mijam idąc na
parking. Gdy na mnie patrzy widzę, że nadal ma łzy w oczach.
- Nie ma sprawy. – rzuca również idąc na parking, ale
dociera tam szybciej i woła chłopaków.
- Cześć. – Wołam. Gdy wsiadają do samochodu. Niall, Zayn,
Liam i Harry odwracają się gwałtownie i biegną w moją stronę. Każdy po kolei
mnie przytula.
- Namówił cię? – pyta Liam
- Nie. A co u was?
- Dobrze. Liam i Dani są znowu razem. – odpowiada Nialler
- Niall bardzo mi przykro, że nie będę na twoich urodzinach.
- Su! – krzyczą Al i Vi.
- Cześć!
Gadamy wszyscy jakiś czas.
- Chłopaki! – woła Louis wysiadając z samochodu, ale zaraz
się cofa widząc, że na niego patrzę.
- Dobra. Na razie dziewczyny. Do zobaczenia. – mówi Zayn, a
Niall i Harry całują Al i Vi na pożegnanie.
Wracam do domu w towarzystwie dziewczyn i ciągle je wypytuję
o ich nowe związki.
__________________________________________________________
No siemka! Tu znowu ja i jestem dziś very happy. po pierwsze Nialler ma jutro urodzinki, a po drugie będę je świętować razem z moimi BFF. Objemy się kebabem po szkole. Ale ja miałam głupią skapę jakiesz dwie godz temu, że idę jutro z dziewczynami, a są właśnie jutro ur. Niallera. Dobra ja muszę kończyć bo jestem śpiąca. Jednokierunkowych sisters :)
// Zara