Dedykacje

Łączna liczba wyświetleń

piątek, 27 grudnia 2013

One Dream: One Love (Rozdział 21)


-Vi!- zawołała mnie Su.
- Tak?
-Chodź tu! Tylko szybko!
Pobiegłam w jej kierunku, a tam zobaczyłam, że przed dom podjechała taksówka.
- Kto to? – zapytała.
- Nie wiem… chwila… Elanor?! – zaniepokoiłam się
-Louis! – Susan pobiegła po schodach do ich wspólnego pokoju. – Nie ma go. – powiedziała gdy wróciła.
- Harry!
- Tak?
-Gdzie Louis?
- Pojechał do sklepu, a co?
-Chodź tu.

Godzina później/Perspektywa Susan

- Właśnie dlatego chciałam z tobą porozmawiać. – powiedziała kładąc rękę na swojej torebce.
- A skąd to wszystko wiesz? – zapytałam ze łzami w oczach.
- Widziałam na własne oczy. – zerknęła na zegarek – Na mnie już pora. Pa. – uśmiechnęła się i wyszła. Siedziałam oniemiała przez jakiś czas. Po chyba godzinie przyjechał Louis.
- Hej kochana. Coś się stało? – zapytał i usiadł obok mnie.
- Nigdy więcej nie mów do mnie kochana, kochanie, słoneczko czy Bóg wie jak inaczej! – wstałam z kanapy i pobiegłam do naszego pokoju. Wyciągnęłam walizkę i zaczęłam się pakować.
- Su, o co chodzi? Co się stało?
- To raczej ty powinieneś mi wyjaśnić dlaczego mnie zdradzasz!
- Dlaczego tak myślisz?
- Elanor…
- Elanor?! Uwierzyłaś jej?! – przerwał mi.
Nagle zadzwonił mój telefon.
- Halo?... Tak, przy telefonie… Ale jak to?... No dobrze… Dziękuję za wiadomość…
- Kto dzwonił?
- Lekarz…
- Ale co chciał?
- Powiedzieć, że jestem… ja jestem… będę… i ty będziesz…
- Powiedz to!
- Będziemy rodzicami…- powiedziałam i opadłam na łóżko.
- Co? To nie możliwe! Czekaj… już wiem dlaczego oskarżasz mnie o zdradę! Sama mnie zdradziłaś!
- Co?! Ty myślisz, że ja byłabym w stanie cię zdradzić?!
-No cóż wiedząc, że byłaś gotowa zostawić mnie samego z moimi szczerymi uczuciami do ciebie, wrócić do Polski i na moich oczach, gdy praktycznie przyznałem się co do moich uczuć do ciebie, całowałaś się z jakimś lalusiem!
- To było dla twojego dobra!
- Że co proszę?
- Tak! Wiedziałam, że reporterzy będą nas śledzić, a fanki cię znienawidzą bo nie jesteś z Elanor, że Elunor już nie istnieje!
- To czemu teraz ze mną jesteś?!
- Bo nie mogłam dłużej bez ciebie wytrzymać! Jakbyś nie wiedział, ja też mam uczucia! – wrzasnęłam i wybiegłam z pokoju ze spakowaną walizką.
Perspektywa Louisa
- Bo nie mogłam dłużej bez ciebie wytrzymać! Jakbyś nie wiedział, ja też mam uczucia!
Wybiegła ze łzami w oczach.
- Co ja najlepszego zrobiłem?!
Pobiegłem za nią. Gdy byłem już w holu ubierała kurtkę. Złapałem ją za rękę.
- Puść mnie!
- Przepraszam! Przepraszam, że zwątpiłem. Kocham cię. – powiedziałem przytulając ją z całych sił – Kocham cię. – wyszeptałem w jej obojczyk.
- Ja ciebie też.

Za szybko się to wszystko dzieje? Sorcia! Ale praktycznie jadę na resztkach weny :’(
Olka & Wiki musicie przyjechać i znowu pogramy w te słowa co w lato. Wtedy wróci mi wena!
//Zara

piątek, 25 października 2013

One Dream: One Love (Rozdział 20)


Perspektywa Harrego
Louisa nie ma od czterech godzin. Niall mówił, że dostał wiadomość ze szpitala. Victoria nerwowo chodzi po pokoju, Alex próbuje się do niego dodzwonić, a Danielle i Perrie siedzą obok Alex i co chwile pytają czy odebrał. Ja, Liam, Niall i Zayn zbieramy się do drogi i mówimy dziewczynom za lie jedziemy, żeby się szykowały.
- Dziewczyny, jedziemy! – woła Liam i wszystkie przybiegają zakładają buty biorą kurtki w ręce i wychodzą z domu. Wszyscy wsiadamy do samochodu i jedziemy. Gdy docieramy na miejsce idziemy do odpowiedniego pokoju i przez szybę widzimy jak siedzi obok łóżka i zasłania Su.
- Louis? – pytam wchodząc.
- O hej! – odpowiada bardzo wesoły.
- I co z nią? – pyta Al.
- Chodźcie i sami zobaczcie. – szeroko się uśmiecha.
- Su?! – mówi przez łzy Vi. –Su!
Wszystkie się do niej przytulają.
- Nie uduście mi jej. – zaśmiał się.

Perspektywa Susan
Louis opowiedział mi co się działo przez ostatni tydzień gdy mnie nie było. Niedługo później przyjechali wszyscy. Gadaliśmy. Długo. Po czterech godzinach zostałam sama z moim chłopakiem. Tak się cieszę, że mam go przy sobie.
- Kocham cię.- wyszeptał mi do ucha mocno ściskając mnie za rękę.
- Ja ciebie też, idioto. – zachichotałam.
- Słucham? Jak ty mnie nazwałaś?- spojrzał na mnie żartobliwie.
- Emmm… Przesłyszałeś się kochanie…- zaśmiałam się cicho.
- Policzymy się jak wrócisz do domu.
- Czyli za niecały miesiąc. – powiedział lekarz wchodzący do sali – Pani stan zadziwiająco szybko się poprawia. Mogę prosić pana aby wyszedł pan na dwadzieścia minut?
- Dobrze. – wstał z krzesła i pocałował mnie w czoło – Zaraz wracam.
Gdy Louis wyszedł lekarz mnie zbadał, a zajęło mu to szybciej niż przypuszczał. Przez pięć minut przyglądał się wypisanym przez siebie wynikom ze zdziwieniem na twarzy. Gdy miałam się już pytać o co chodzi wszedł Lou.
- Jestem. – powiedział stawiając dwa kubki na stoliku obok mnie, jeden z kawą, a drugi z herbatą.
- Muszę z panem porozmawiać. – powiedział lekarz odrywając wzrok od karty – To bardzo ważne…

Perspektywa Louisa
Wszedłem do sali gdzie czekała zniecierpliwiona Su.
- Co musiał ci powiedzieć? O co chodzi? – zapytała przestraszona.
- Spokojnie, wszystko jest dobrze, aż za dobrze…

Tydzień później
Codziennie odwiedzam Susan i codziennie lekarz mi mówi, że jej stan się poprawia. Mnie to cieszy, ale on mówi, że to za szybko. Według niego powinna być ciągle w śpiączce.
Dzisiaj było inaczej. Wszedłem do szpitala spodziewając się tego samego lekarza. Jednak zobaczyłem go jak był podtrzymywany i wyprowadzany przez trójkę policjantów.
- Pan Tomlinson jak mniemam. – powiedział mężczyzna w szarym garniturze i z laską w dłoni.
- Tak, to ja. Co się stało?- zapytałem
- Zwariował. Od dzisiaj ja zajmuję się pana żoną.
- Ale Susan nie jest moją żoną tylko dziewczyną.
- Nieważne. Proszę mówić do mnie Dr. House.
-Dobrze? – zabrzmiało to bardziej jak pytanie, niż stwierdzenie.
- Wracając do pana dziewczyny… jej stan poprawia się bardzo szybko. Pewnie Dr. Croke powiedział, że zadziwiająco szybko?
- Tak, tak mówił.
- Stary dureń. – zaśmiał się Dr. House. – To bardzo dobrze, że jej stan się poprawia, bo będę mógł ją szybko wypisać. Tak i jeszcze jedno. Proszę aby się nie przemęczała jak już będziecie w domu.
- Dlaczego mówi mi pan to teraz, przecież nie wychodzi już dzisiaj. – zaśmiałem się lekko, a on gestem pokazał mi w stronę informacji.
- Co do?! – zdziwiony spojrzałem na doktora.
- Wyleczona. Miłej zabawy. – zaśmiał się i odszedł.
- Louis! – zaczęła biec w moją stronę i rzuciła się mi na szyję. Objąłem ją mocno i pocałowałem w czoło.
- Ale jak? Co ten House zrobił?
- Nie wiem.

Miesiąc później / Perspektywa Victorii
Od miesiąca Susan jest w domu. Żadna z nas nie chodzi na studia, tylko pracujemy. Znalazłyśmy sobie różne prace. Ja, zamiast Su poszłam do sklepu z ciuchami, Alex dostała pracę w Nado’s co bardzo się spodobało Niallowi ( zresztą Al też to się spodobało bo tak jak Niall ma wielki apetyt), a Su pracuje na policji. Niestety First Move się rozpadło co bardzo zasmuciło chłopaków.
Tego dnia siedziałam z Harrym w domu.
- Vi?
- Tak?
- Mam dla ciebie prezent. – uśmiechnął się podejrzliwie.
- Jaki?
- Kiedy Su była w szpitalu, Luna uciekła…
- Co?!
- Spokojnie wróciła. Zobacz z kim. – gestem pokazał na drzwi tarasowe. Gdzie siedziały dwa koty. Czarny i biały.
- Awwww… ale się dopasowali.
- Tak. Jing i Jang. – przytulił mnie mocniej.


















_________________________________________________________________________
No cześć! przepraszam że tak długo nie dodawałam, ale wiecie szkoła ^^

//Zara

sobota, 12 października 2013

One Dream: One Love (Rozdział 19)


Perspektywa Nialla
- Al, gdzie jest mój telefon? – zapytałem wchodząc do naszego pokoju
- Tam gdzie go zostawiłeś, czyli na szafce nocnej.
- Dzięki słońce. – pocałowałem ją w policzek i podszedłem do szafki, wziąłem telefon i nagle dostałem wiadomość od El. Co ona mogła chcieć?
„Niall, pewnie mi w to nie uwierzysz, ale Alex cię zdradza!
Elka xx”
Napisała.
„Masz rację. Nie wierzę ci!”
 Odpisałem jej.
„W takim razie patrz!”
Podesłała mi zdjęcie na którym widać, że Alex całuje się z jakimś chłopakiem.
-Alex?
- Tak?
- Co to ma znaczyć?- pokazałem jej zdjęcie
-Sama chciałabym wiedzieć. Kto zrobił tego fotoshop’a? – zapytała
- Nie udawaj! Zdradzasz mnie!
- Wcale, że nie!
- To co to jest?!
- Photoshop! Jedyną osobą z jaką się całowałam od początku mojego życia jesteś ty idioto! Boli mnie to, że mi nie wierzysz! – wybiegła z naszego pokoju trzaskając drzwiami.
- Niall? – zapytał zdziwiony Louis, wchodzący do sypialni- Co się stało?
- El podesłała mi zdjęcie jak Alex całuje się z innym, a ja jej uwierzyłem.
-Czyli uwierzyłeś mojej byłej zamiast swojej dziewczynie?
- Na to wychodzi. Poczekaj. Dostałem kolejną wiadomość. – wyciągnąłem telefon z kieszeni, do której kilka sekund temu go chowałem. – To od Al.
„Niall,
Zabolało mnie to, że mi nie wierzysz. Skoro tak stawiasz sprawę to pomiędzy nami koniec. Bez względu na to i tak cię kocham. Powiedz Vi, Pezz, Dan i Su, jak się obudzi, że wracam do Polski. Moje rzeczy możesz wywalić. Kupię sobie nowe.
Cześć.
-Kurde! – powiedziałem sam do siebie.
- Co jest? – zapytał
-Alex chce wrócić do Polski. Zawieziesz mnie na lotnisko? – zapytałem z nadzieją w głosie.
-No to w drogę.
Zbiegliśmy na dół, ubraliśmy się i wybiegliśmy z domu. Po pół godzinie już byliśmy na lotnisku.
- Halo? Chwileczkę. Niall ja muszę jechać do szpitala. Dasz sobie radę?
-Tak jedź już.
Louis odjechał z piskiem opon. Od dawna nie dostaliśmy wiadomości o Susan. Pobiegłem do budynku. Zacząłem się rozglądać za Alex. Znalazłem ją. Zacząłem biec w jej kierunku.

Perspektywa Alex
-Dlaczego on mi nie uwierzył?! Elanor! Nienawidzę jej za to!- powiedziałam sama do siebie. Nagle ktoś złapał mnie za rękę. Kogo zobaczyłam gdy się odwróciłam? Nialla!
- Czego chcesz?! –zapytałam próbując mu się wyrwać ze łzami w oczach, a on po prostu mnie przytulił.
- Przepraszam, że ci nie uwierzyłem. Po prostu jestem przewrażliwiony tą sprawą z Susan.
- Niall, to mnie naprawdę zabolało. – spojrzałam mu głęboko w  oczy. –Proszę cię, nie rań mnie więcej. –powiedziałam szeptem.
-Obiecuję. –powiedział i złączył nasze usta w namiętnym pocałunku.

Perspektywa Louisa
O mało się nie zabiłem jadąc do szpitala. Skoro jest nowa wiadomość to jest dla mnie nadzieja, że jeszcze kiedyś usłyszę śmiech Susan i jeszcze kiedyś będę mógł ją przytulić.
- Witam panie Tomlinson. – powiedziała pielęgniarka, która zajmuje się Su.
- Dzień dobry. I co z nią?
-Niech pan sam zobaczy. – uśmiechnęła się do mnie po czym wpuściła do sali.
- Susan?...



____________________________________________________________
Cześć! Przepraszam, że tak długo nie dodaję ale mogę tylko w soboty i niedziele wchodzić na kompa. trochę szkoda no ale co zrobić :)
szkoda, że nie wchodzicie na dedykacje
jeśli chcecie to mogę wam podać linka jeszcze raz.
http://dedyki.blogspot.com/2013/10/uwaga.html

//Zara

niedziela, 6 października 2013

One Dream: One Love (Rozdział 18)


Perspektywa Harrego

Jak ja się cieszę, że mam Vi przy sobie. Kocham ją tak mocno. Cieszę się, że wybaczyła mi tamto. Jestem ciekaw co to była za dziewczyna i dlaczego mnie pocałowała. Nie ważne. Mam mój cały świat przy sobie.
- Harry?
- Tak?
- Obiecaj mi coś.
- Co takiego?
- Że dopóki jesteśmy razem, nie pokochasz innej.
- Vi, to nie możliwe. Kiedyś na pewno się taka pojawi, tylko, że ona będzie do ciebie mówiła mamo. – powiedziałem i pocałowałem ją w nos.
- Awww… Jakie to słodkie. – powiedziała Su, która właśnie wchodziła do salonu.
- Co jest słodkie? – zapytał Louis obejmując ją w pasie.
- To w jaki sposób Harry wyznał Vi miłość. – Vi się zaczerwieniła- Dobra gołąbeczki, my wychodzimy. Pa.
- Pa. – powiedziała Vi, gdy Su razem z Louisem zniknęli za drzwiami.
- Wiesz, że słodko wyglądasz gdy się rumienisz?
- Przestań.
- Ale to prawda.
- Harry…
- No co? – uśmiechnąłem się po czym znowu ją pocałowałem.
- Kocham cię.
- Ja ciebie też.
Siedzieliśmy na kanapie wtuleni w siebie, gdy nagle zadzwonił mój telefon.
- Halo? Louis? Czekaj… Co?! Ale jak to?! Zaraz będziemy.- powiedziałem i szybko wstałem z kanapy- Zayn, Niall, Liam, Pezz, Dani, Al!! Chodźcie!
- Co się stało Harry? – zapytała Vi gdy już wszyscy byli na dole.
- Susan trafiła do szpitala…
Perspektywa Louisa
-Boże… Boże… Boże… Co to był za idiota?! Boże… Boże… Boże… Su… Boże… Ile jeszcze mam czekać na tego lekarza?!- powiedziałem sam do siebie, a łzy spływały mi po policzkach.
- Louis! – powiedziała Perrie podbiegając do mnie z resztą- Co jest z Su?!
- Szliśmy w stronę parku kiedy jakiś idiota stanął przed nami i zaczął wymachiwać pięściami. Dałem mu pieniądze ale on wyciągnął pistolet i zaczął strzelać w niebo. Kiedy powiedziała, żeby przestał bo zadzwonimy na policję, on wtedy dziwnie się na nią spojrzał i wycelował we mnie. Nie zdążyłem zareagować, a Su osłoniła mnie własnym ciałem i sama oberwała w brzuch. – schowałem twarz w dłonie i zaniosłem się płaczem jak małe dziecko. Liam usiadł obok mnie i zaczął mnie pocieszać. Po półtorej godziny przyszedł lekarz.
- Ktoś z państwa jest rodziną pani Susan?
- Ja jestem jej chłopakiem. –powiedziałem, a w moich oczach pojawił się przebłysk nadzieji.
- To mam dla pana złą wiadomość…

Tydzień później / Perspektywa Alex

Minął już tydzień. Louis, po tym co powiedział mu lekarz, nie wychodzi z pokoju. Susan jest poważnie ranna. Będzie musiała przejść jeszcze kilka operacji. Od kiedy wróciliśmy ze szpitala w domu nie dało się słyszeć nic oprócz płaczu…





____________________________________________________________
No hej!
Przepraszam, że takie krótkie, ale o to mi właśnie chodziło :)

//Zara

One Dream: One Love (Rozdział 17)


- Jak to?-pytam i upadam na krzesło.
- Spokojnie za tydzień wszystko będzie dobrze. Zostanie przewieziony do szpitala w Londynie, bo o ile mnie wzrok nie myli on jest z tego zespołu…
- One Direction. – dokańczam za lekarza
- Tak.
- Czy mogę do niego wejść? –podnoszę wzrok na mężczyznę.
- Oczywiście, ale niech pani pamięta, że jest w śpiączce. Dobranoc. – żegna się i odchodzi.
- Dobranoc. – rzucam i wchodzę do pokoju gdzie leży Harry. Usiadłam na krześle obok łóżka, na którym leżał.

Perspektywa Susan

Na drugi dzień obudziłam we własnym łóżku, a obok mnie leżał Louis. Jak on słodko wygląda gdy śpi. Ucałowałam go w czoło i wygramoliłam się z łóżka najostrożniej jak potrafiłam aby go nie obudzić. Hmm… Przecież zasnęłam w szpitalu. Pewnie gdy się chłopaki obudzili przenieśli nas do samochodu, a potem do domu.
- Cześć. – mówi Louie obejmując mnie w talii, przyciąga do siebie, a gdy jestem na tyle blisko caluje mnie – Jak się spalo mojej księżniczce?
- Bardzo dobrze, a tobie mój książę? – oboje zaczynamy się śmiać.
- Też dobrze. Dzisiaj wieczorem wylatujemy, pamiętasz? – pyta
- Oczywiście już jestem spakowana. – uśmiecham się do niego i odsuwam, podchodzę do szafy i wyciągam to:

- Zaraz wracam. – mówię i idę do łazienki.
Biorę prysznic, przebieram się, robię sobie lekki makijaż, związuję włosy w kitka i wychodzę do Louisa, którego nie ma u mnie.
- Pewnie poszedł się przebrać. – mówię sama do siebie, siadam do biurka i włączam komputer. Chcę sprawdzić fb i TT. Na fb nic nie ma więc przełączam witryny. Ile hejtów!
„Zostaw Louisa!”
„Lecisz tylko na jego forsę!”
„Wykorzystujesz go!”
Mniej więcej takie były wszystkie. Oczy zaczęły mnie piec. Wyłączyłam komputer i włączyłam TV.
-Kilka dni temu, przed domem chłopaków z One Direction, pojawiła się taksówka. Do niej wsiadła Susan Dragon. Gdy wsadziła walizkę z mieszkania wybiegł Louis Tomlinson. Widać atmosfera pomiędzy tą dwójką była napięta. Gdy dzieliły ich tylko milimetry Susan wsiadła do samochodu i pojechała w stronę lotniska, żeby kilka godzin później spotkać na Polskim lotnisku Louisa i całować się ze swoim znajomym. Jak nasze źródła donoszą, reszta zespołu również się tam pojawiła. Wiemy również, że Harry Styles i Niall Horan mają nowe dziewczyny. Victorię Fox widziano jak całowała się z Harrym na parkingu przed lotniskiem, a Alex widziano z Niallem w budynku losniska. Następnego dnia świadkowie potwierdzają, że widzieli Louisa w budynku gdzie odbywało się spotkanie byłych uczniów gimnazjum. Ponoć Louis zaśpiewał dla Susan „I should’ve kissed you”, a później się całowali. Nazajutrz, w urodziny Nialla, dokładnie wieczorem, zostało urządzone przyjęcie niespodzianka, na którym Harry Styles został przyłapany na całowaniu się z inną dziewczyną, później gdy chciał się wytłumaczyć Victorii został pobity przez znajomego zespołu First Move, Tomasza K. Na razie nie wiemy co się dzieje z Harrym ale gdy tylko się dowiemy, powiemy wam! – zamurowało mnie. Kompletnie zapomniałam o reporterach. 

Wieczorem
- Susan, już jesteśmy na lotnisku, obudź się. – powiedział Louis
Przeszliśmy odprawę i wsiedliśmy do samolotu. Byłam tak strasznie zmęczona, że od razu zasnęłam. Przez cały dzień pomagaliśmy rodzicom Al i Vi przeprowadzić się do naszego domu. Skoro będziemy mieszkać z chłopakami ten dom nie będzie już nam potrzebny.

Tydzień później
Razem z Louisem pojechałam po Harrego. Po pięciu minutach już siedział z nami w samochodzie.
- Jak się czujesz? – zapytałam
- Fizycznie dobrze, psychicznie nie za fajnie.
- Już nie musisz się tłumaczyć Victorii. Ona już o tym incydencie zapomniała. Strasznie się o ciebie martwiła. – powiedział Louis
Twarz Harrego trochę pojaśniała.
Perspektywa Victorii

-Harry! – wybiegłam z domu jak poparzona i rzuciłam się na jego szyję.
- Vi, przepraszam cię. – wtuliłam się w niego.
- Nie musisz już mnie przepraszać.
- Może nie przepraszać, ale wyjaśnić. Tamto na urodzinach Nialla…
- Już mnie nie obchodzi. – przerwałam mu i pocałowałam go, a od odwzajemnił pocałunek pogłębiając go.
- Już nie jesteś na mnie zła? – pyta patrząc mi w oczy.
- Oczywiście, że nie. Teraz jestem zła na Tomka. Chodź do domu.
Wzięłam go za rękę i poprowadziłam do domu. Louis zaniósł jego walizki do pokoju.
Resztę dnia spędziliśmy w dziesiątkę. Ja i Harry, Al i Niall, Pezz i Zayn, Su i Louis, Dani i Liam.

________________________________________________________
Ponowne cześć!
I jak wam się podoba? Wy nie jesteście jeszcze świadomi tego co będzie później. Mam nadzieję, że wam się spodoba ^^ Cieszycie się, że Harry się obudził, a Vi mu wybaczyła?

//Zara


sobota, 5 października 2013

One Dream: One Love (Rozdział 16)


Już po chwili stoję naprzeciw Susan i tłumaczę jej dlaczego płaczę.
- Jesteś pewna, że Harry coś czuje do tej dziewczyny? Może ona wbrew jego woli go pocałowała? – pyta przytulając mnie mocno.
- Tak. Bo… on… on… On odwzajemnił ten pocałunek. – jąkam się.
- Ej! Co się stało? – pyta podchodząca do nas Al – Vi ,czemu płaczesz?
- Harry – rzuca Su.
- Co Harry?- pyta, a Su zasłania mi uszy i powtarza Al to co ja jej powiedziałam.- Ale z niego świnia!
- Vi co się dzieje? Harry wszędzie cię szuka. – mówi Louis
- Louis, nie. – mówi Susan i przekazuje mnie w objęcia Alex, a sama odciąga swojego chłopaka i opowiada mu co zaszło.
- No już. Nie płacz. Pamiętasz Michała? Jak Susan się załamała?- kiwnęłam głową – Kazaliśmy jej o nim zapomnieć. To ty zapomnij o Harrym.
- Nie potrafię! Ja go kocham.– zaniosłam się płaczem.
- Vi! – zaczął biec w naszą stronę, uwolniłam się z uścisku siostry i zaczęłam biec w przeciwnym kierunku. Nagle poczułam zaciskającą się rękę na moim nadgarstku. Niech to! Dogonił mnie. Powoli się odwracam.
- Tomek?!

 Perspektywa Harrego

Co ja najlepszego zrobiłem?! Gdzie ona jest? Muszę jej wszystko wyjaśnić.
- Louis! Widziałeś Vi?
- Nie, myślałem, że jest z tobą.
- Niestety nie. – rzuciłem i pobiegłem dalej jej szukać. O, jest!
- Vi! – zacząłem biec w jej stronę, a ona uciekać. Czemu? Stanąłem w miejscu. Jakiś chłopak złapał ją za rękę. Nie, nie pozwolę na to aby moją księżniczkę ktoś dotykał wbrew jej woli.
- Ty! Zostaw moją dziewczynę! –podszedłem do nich.
- Harry daj mi spokój! – zaniosła się płaczem.
- Gościu coś ty jej zrobił? – zapytał chłopak, który teraz ją przytulał.
- Nie twoja sprawa. Vi pozwól mi to wytłumaczyć. – powiedziałem.
- Ona grzecznie cię poprosiła, żebyś ją zostawił. – staną twarzą do mnie, zasłaniając Victorię.
- Powiedziałem, że to nie twoja sprawa!
- Hmm… Chodzi o moją przyjaciółkę, więc zostanę, a jeśli nie dasz jej spokoju to dostaniesz w ryj. – powiedział.
- Ja? He, he… Jak ktoś tu ma dostać w ryj to jedynie ty. Odsuń się. – powiedziałem i odepchnąłem go.
- Dobra. Teraz masz przesrane. Zostaw ją!- rzucił się na mnie i zaczął wymachiwać pięściami. Oczywiście on oberwał pierwszy.
- Chłopaki! Przestańcie! Harry, nie! Tomek zostaw go! –krzyczała na nas Vi.

Perspektywa Susan

- Gdzie Vi i Harry? – pyta podchodzący do nas Niall – Co tam się dzieje?! Louis! Liam! Zayn! Szybko! – razem z chłopakami i Al pobiegliśmy w miejsce, które wskazał żarłok.
- Hej, hej, hej! Dosyć tego! Harry zostaw go! – powiedział Liam.
- Tomek?! –powiedziałam równocześnie z Al – Harry nie wybrałeś sobie dobrego przeciwnika. – dodałam.
- Czemu? – zapytał Louis
- Bo Tomek specjalizuje się w sztukach walki. Jest najlepszy w całym zachodnio-pomorskim. – odpowiada za mnie Al
- Harry? – Vi klęka obok niego, gdy Liam trzyma Toma aby nie rzucił się powrotem na Hazzę. – Harry powiedz coś! – coś jest nie tak.
- Harry?! Dzwońcie na pogotowie! – powiedziała Al tak przerażona, że wtuliła się ze łzami w oczach w Nialla
- Tomek, coś ty mu zrobił? – zapytałam przez łzy, tylko Lou powstrzymywał mnie, żebym go nie dorwała. Jedyną lepszą osobą od niego jestem ja, bo znam jego czuły punkt, nie chodziłam na karate, judo czy tam coś innego. W tej chwili mam ochotę go dorwać za to co zrobił, już zapominam o tym, że on kocha Victorię i o tym, że zrobił to dla niej.
- Su? Su, słońce opanuj się. Susan, chodź stąd.- powiedział Louis, a mi z oczu zaczęły lecieć łzy. Dałam za wygraną i uklękłam przy Harrym. Vi już się zanosiła płaczem. Sprawdziłam czy żyje. Po chwili przyjechała karetka.

W szpitalu / Perspektywa Victorii

Siedzieliśmy już jakiś czas czekając na lekarza. Już nie obchodziło mnie to, że mój chłopak całował się z inną, teraz mam nadzieję, że nic mu nie jest.  Kocham go. Ze wszystkich tylko ja nie spałam. Po chwili podszedł do mnie lekarz.
- Pani jest rodziną tego pana? – zapytał pokazując przez szybę na Harrego.
- Tak, jestem jego dziewczyną.
- Cóż, mam dwie wiadomości dobrą i złą. Dobra jest taka, że pani chłopak przeżyje.
- A zła?
- Ma wstrząs muzgu…

________________________________________________________
Cześć! Wiem, że krótki ale właśnie taki miał być. Jeszcze dzisiaj dodam 17 rozdział.

//Zara

One Dream: One Love (Rozdział 15)


Gdy docieramy pod dom, Danielle krząta się w kuchni.
- Nareszcie. – wzdycha –Gdzie was wywiało?
- Tylko niecała godzinka poświęcona na bieganie. – śmieje się Louis.

Perspektywa Louisa
Ehhh… ta Dani.
- To my idziemy się przebrać. – mówię i ciągnę Su za sobą.
- No dobra, ale szybko bo chcę aby Su mi pomogła.
- Okey. Zaraz zejdę. – mówi i wchodzi za mną po schodach.
- Idź się przebrać i widzimy się na dole. – mówi i uśmiechając się do mnie wchodzi do swojego pokoju

Pod wieczór

Niall razem z Al już poszli więc my przebieramy się i jedziemy tam gdzie ma być impreza.
-Louis! – zawołała mnie Su
- Tak? – pytam wchodząc do jej pokoju.
- Wiesz może gdzie nasz prezent?- pyta rozglądając się po pomieszczeniu
- Przecież leży na biurku. – mówię wskazując na biurko – Przecież masz tu porządek.
Podchodzę do biurka, biorę prezent i odwracam się
- Nie wiesz w co się ubrać? – zaczynam się śmiać, bo gdy tylko się odwróciłem zobaczyłem ją stojącą przed szafą.
- Wiem w  co się ubiorę, ale czekam aż wyjdziesz. – uśmiecha się do mnie, a ja podchodzę do niej, obejmuję ją w talii i daję jej całusa w policzek.

Perspektywa Susan

Gdy Louis wychodzi ja wyciągam z szafy sukienkę, którą kupiłam sobie kiedyś na ślub cioci, ale zerwała z narzeczonym więc nie mogłam jej założyć.

W takiej kreacji i z pasującą torebką, schodzę do salonu gdzie Louis na mnie czeka.
- Ślicznie wyglądasz. – mówi przyciągając mnie do siebie.
- To jedziemy? – zapytała Vi schodząc z góry ze wszystkimi.
- Tak. – mówię i wszyscy udajemy się w stronę wyjścia.

Na miejscu

- Łał! Jak tu pięknie. – mówię zadziwiona przygotowanym miejscem.
- Szybko chować się! Alex napisała, że już jadą! – krzyknęła Pezz.
Razem z Louisem schowaliśmy się za pagórkiem.

Perspektywa Alex

- Alex, jesteś pewna, że to tu? – pyta Niall wychodzący z samochodu.
- Tak, to tutaj. – mówię trochę głośniej i nagle wszyscy wyskakują z ukrycia:
-Niespodzianka!
Patrzę jak Niall coraz szerzej się uśmiecha. Po kolei każdy do niego podchodzi, żeby wręczyć prezent.
Przyszłą moja kolej.
- Niall, kochanie. Proszę to ode mnie. – podaję mu prezent uśmiechając się.

-Dziękuję, słońce. – mówi przytulając mnie i całując czule. – Skomponuję na niej dla ciebie piosenkę.

Perspektywa Nialla
Już prawie wszyscy dali mi prezenty. Najlepszy był od Al. Jak ja ją kocham.
- Wszystkiego najlepszego Niall. – mówi Susan i przytula mnie.
- Najlepszego, - dodaje Louis- to ode mnie i Su. Alex jest w pobliżu?  -pyta
- Nie. Poszła coś sprawdzić. A co? – pytam lekko zdziwiony.
- Pamiętasz jak mówiłeś mi, że chciałbyś oświadczyć się Al jak ją lepiej poznasz?
- No tak. Miałem kłopot z wybraniem pierścionka, ale jednak chyba za wcześnie o tym myślę. – mówię
- No to już nie musisz się martwić o pierścionek dla niej. Kiedy zrozumiesz, że przyszedł na to czas, zrobisz to. – mówi Su i podaje mi pudełko.
Otwieram je i widzę piękny pierścionek.
- Nie wiem jak mam wam dziękować!
- Nie musisz. – mówi Louis
- Niall, chodź na tort. Zobaczysz co Alex dla ciebie wymyśliła.

Perspektywa Victorii
Gdzie ten Harry? O widzę go. Chwila co to za dziewczyna?! Czemu ona go całuje?!
- Harry?! Co to ma znaczyć?! – podchodzę do niego.
- Vi… Ja… - zaczyna się jąkać. Mam dość i walę go prosto z liścia i uciekam ze łzami w oczach do Susan albo Alex.




___________________________________________________________________
Hejo! Przepraszam, że tak dawno nie było. Wiecie, gimnazjum, nauka...
Od wczoraj jest też blog z dedykacjami.
http://dedyki.blogspot.com/
zapraszam ^^

//Zara

środa, 25 września 2013

One Dream: One Love (Rozdział 14)


- I jak? Już dobrze pomiędzy wami? – zapytała Vi podchodząc do nas z Harrym, Al i Niallem.
- Wiedziałyście? – zapytała Su patrząc na nie podejrzliwie.
- Tak. Nialler to zaplanował. – powiedziała Al, przytulając się do chłopaka.
- Wszystko dobrze. Jest jeszcze jedno. Wracacie z nami do Londynu? – zapytałem.
- Ale wszystkie? Ja i Vi też? – zapytała Al.
- Tak. Nie moglibyśmy was tu zostawić. – powiedział Niall całując ją w policzek.
Dziewczyny zaczęły skakać z radości i prosić Susan aby się zgodziła, ja i chłopaki ledwo powstrzymywaliśmy się od śmiechu, bo robiły to aż się zgodziła.
- To co? Zaczynamy? – zapytał Liam podchodząc do nas.
- Ale co? – zapytała zdziwiona Susan.
- Myślałaś, że to koniec niespodzianki? – zaśmiałem się.
Dziewczyny weszły w tłum, a my zaczęliśmy śpiewać  „Little things”

Perspektywa Susan
- Już śpiewają „Little things”? – odezwał się głos za mną – To znaczy, że spóźniłyśmy się na romantyczny moment.
- Dani? Pezz? – odwróciłam się gwałtownie.
- No hej.- powiedziała Perrie i przytuliła mnie – Spodobała ci się niespodzianka Louisa?
- Bardzo.
- Perrie Edwards? Danielle Peazer? – zapytała Vi.
- Cześć. Miło was poznać. – powiedziała Dani.
- Was też. – powiedziała zszokowana Al.
- Już nie mogę doczekać się jutra. – powiedziała Dani
- Zaraz, zaraz… Jutra? – zapytałam zdziwiona.
- Ahhh… Ona nie jest jeszcze wtajemniczona. – powiedziała Vi.
- Tak samo jak Horan. – zaśmiała się Pezz.
- O co chodzi?- zapytałam.
- Chłopaki urządzają dla Nialla urodziny, tu w Polsce. Przyjedzie jego rodzina i wiele znajomych. O tym samolocie dzisiaj to było kolejne kłamstwo, chociaż jakby się zastanowić… Goście przylatują dzisiaj. – powiedziała Dani.
- Ale to nie będzie u nas w domu, prawda? – zapytałam z nadzieją.
- Spokojnie. Chłopaki znaleźli już jakieś miejsce. – uśmiechnęła się podejrzliwie Pezz.

Po imprezie
- To jeszcze raz. – mówię powtarzając sobie w głowie słowa Pezz – Niall i Alex idą na randkę, a my w tym czasie szykujemy imprezę? Tak samo jak urodziny Liama?
- Nie, nie. Urodziny Nialla są już gotowe, goście już tam są, a Alex tak wkręci Nialla, że pojadą właśnie tam.- mówi Louis płacąc za kawę.
- Ale kiedy wy to zrobiliście? – dopytuję się chłopaka.
- Poprosiliśmy aby Dani, Pezz i rodzina Nialla przygotowała to miejsce gdy my byliśmy na tym balu.
- No dobra. A co z prezentem od nas? Bo powiedziałeś, że mamy mu coś dać razem. – mówię trochę zirytowana, że muszę robić prezent z Lou, chociaż go kocham, chciałabym zrobić dla Nialla coś od siebie.
- Zobacz. – wyciąga małe pudełeczko z kieszeni.
- Co to? Chcesz mu się oświadczyć? – zaczynam chichotać.
- Nie. Mówił mi, że chce oświadczyć się Al, ale nie umie wybrać jej pierścionka. Wybrałem za niego.
- A skąd wiesz, że on już go nie kupił?
- Bo powiedział, że nie kupi pierścionka dopóki nie będziemy w Londynie i jeszcze chce ją lepiejpoznać. – zaśmiał  się.
- No dobra. To pokarz go.

- I co? – pyta.
- Przepiękny.
Chłopak zerka na pierścionek i pośpiesznie dodaje:
- Ups. To nie ten. – wyciąga inne pudełko – To jest ten.


-Ale w takim razie, co to był za pierścionek? – zapytałam chłopaka.
- Znalazłem go na chodniku.
- Okey. Wracamy do domu? Późno się robi. – zapytałam.
- Jasne. Chodźmy. – odeszliśmy od stołu i ruszyliśmy do samochodu.
Gdy dojechaliśmy do domu była już trzecia w nocy. Zdjęliśmy buty i poszliśmy na górę, on do pokoju gościnnego, a ja do siebie.
Rano wstałam o 6. I jak to w moim zwyczaju wzięłam ubrania, poszłam wziąć lekki prysznic i zeszłam na dół. Weszłam do kuchni i zaczęłam robić sobie śniadanie.
- Hej słońce. – przywitał się Louis stojąc za moimi plecami i przytulił się do mnie. – Jak się spało?
- Dobrze, a tobie? – pytam odwracając się twarzą do niego, a on wykorzystując sytuację całuje mnie.
- Też dobrze. – mówi patrząc mi w oczy i wycierając kącik moich ust. – Zostało ci trochę pasty do zębów.- zaśmiał się. – Czemu tak wcześnie wstałaś? – pyta podchodząc do lodówki i wyciąga z niej świeży sok.
- Idę pobiegać. Zawsze chodzę, a raczej zawsze chodziłam. – ale on tylko patrzy na mnie pytającym wzrokiem.
- Dlaczego już nie wychodzisz?
- Bo przecież nie znam Londynu i mogłabym się zgubić.
- A po naszej kłótni jakoś wybiegłaś z domu. – mówi obejmując mnie w talii.
- Nie przypominaj mi, proszę. To wtedy poznałam Romano. – mówię
- Przepraszam. – powiedział całują mnie w policzek.
- No dobrze. – uśmiecham się – Idę zjeść i lecę pobiegać. – uwalniam się z jego uścisku i idę w kierunku jadalni.
Siadam do stołu, a on obok mnie.
-Mogę iść z tobą?
- Oczywiście. Dlaczego pytasz?
- Bo myślałem, że wychodzisz rano aby uwolnić się od ludzi, z którymi spędzasz cały czas.
- Uwielbiam z nimi przebywać. – całuję go w policzek.
Gdy zjadłam, poszłam obmyć talerz i poszliśmy założyć buty.
- Gdzie biegniemy? – pyta zamykając drzwi.
- To niespodzianka. – mówię i ciągnę go za sobą w stronę lasu.
Po dwudziestu minutach dobiegamy w przepiękne miejsce, przypominające trochę scenerię ze „Zmierzchu”.

- To właśnie tu. – mówię– To tu z Al i Vi piszemy piosenki. Też gdy jestem smutna często tu przychodzę. To miejsce mnie uspokaja. Czuję, że jestem tu bezpieczna. Wiem, wiem… mówię jak jakaś psychopatka, albo coś gorszego.
- Wcale, że nie. Bardzo pięknie opisujesz swoje uczucia do tego miejsca, swoje wrażenia. – przysuwa się do mnie i całuje w czoło. – Cieszę się, że cię spotkałem. – obejmuje mnie w talii- Kocham cię.- szepcze mi do ucha.
-Ja ciebie też. – zamykam oczy i przypominam sobie nasze pierwsze spotkanie. Na tym koncercie, tak niedawno, a ile już się zdarzyło. Stoimy tak przez chwilę wtuleni w siebie. 
- Lepiej wracajmy, jeszcze musimy przygotować kilka rzeczy.- mówi i ciągnie mnie za sobą.




________________________________________________________________
No siemanko! Przepraszam, że tak dawno nie dodawałam ale wiecie, szkoła. Dzisiaj siedzę w domu bo chora jestem więc może też dzisiaj dodam 15 rozdział. ^__^

piątek, 20 września 2013

One Dream: One Love (Rozdział 13)


Wszedłem przez drzwi, a gdy tylko pojawiłem się w jadalni ona odeszła od stołu i poszła do swojego pokoju.
- O Louis. Dobrze, że jesteś. – powiedziała Al, wchodząc do jadalni. Była już gotowa na bal.

- Łał. Świetnie wyglądasz. – powiedziałem.
- Louis, ona jest moja. – powiedział Niall wychodząc zza moich pleców i podszedł do Al przytulając ją do siebie pocałował w policzek.
- Ej. Co tu się dzieje?- zapytała Vi schodząc z góry razem z Hazzą- I co myślicie?
Zapytała obracając się w miejscu pokazując nam swoją czarną sukienkę.

- Przepięknie. – mówimy wszyscy naraz.
-Dzięki. – powiedziała wtulając się w Styles’a
- Dobra ja idę się pakować. –poszedłem do pokoju gościnnego, spakowałem walizkę i rzuciłem się na łóżko. Pomyślałem, że z nią pogadam.
- Prosz.- powiedziała gdy zapukałem.
- Hej.
- O, Louis. Właśnie chciałam cię o coś zapytać.
-W takim razie słucham. – powiedziałem lekko zdziwiony obrotem sytuacji.
- Czy ty cos do mnie czujesz?
- Emm… Nie. – powiedziałem
- Ok. Mógłbyś wyjść? Chciałabym się przebrać.
- Jasne.
 Poszedłem do pokoju i położyłem się na łóżku. Musiałem zasnąć bo gdy zszedłem na dół, chłopaki siedzieli przy stole w jadalni.
- Gotowy? – zapytał Liam.
- Pojechały? –zapytałem, a Zayn kiwną głową.
Tak. – odpowiedziałem kiwając głową.

Perspektywa Susan
Al i Vi już weszły do restauracji, a ja stałam na zewnątrz. Zdecydowałam się wejść. Wiele chłopaków przypatrywało się mojej sukni.

- Łał, Susan! Prześlicznie wyglądasz. – powiedział Adam.
- Dziękuję.
Wszyscy bawiliśmy się przez trzy godziny. Cały czas myślałam o  tym czy chłopaki już wystartowali. Nagle zgasło światło.
- Moi drodzy. – powiedział dyrektor naszego starego gimnazjum. – Mamy dla was niespodziankę!
I wtedy pojawił się na scenie z gitarą w dłoni i usiadł na stołku pośrodku sceny.

Perspektywa Louisa
- Susan? Susan Dragon? – zapytałem patrząc w tłum ludzi. Wreszcie ją zobaczyłem. – Susan, chciałem cię przeprosić za to, że cię okłamałem. Okłamałem cię co do moich uczuć do ciebie i tego, że obiecałem ci zapomnieć o tym co się wydarzyło w Londynie, nie potrafię. – zacząłem śpiewać jedną z naszych piosenek. „I should’ ve Kissed you”.  Gdy skończyłem ostatnią zwrotkę, wszyscy zaczęli klaskać. Zsiadłem ze stołka i poszedłem odłożyć gitarę.
- Louis? – zapytała podchodząc do mnie. Odwróciłem się gwałtownie. – Louis? To prawda? To co powiedziałeś?
- Tak. – powiedziałem biorąc ją za ręce – Tak, to prawda. – cały czas patrzyłem w jej oczy.
- To czemu mnie okłamałeś?
- Bo myślałem, że spotykasz się z …
- Adamem? – dokańcza za mnie – Proszę cię. Adam był kiedyś moją miłością.
- A teraz? – pytam przysuwając się do niej.
- Hmmmmm… No pomyślmy… - śmieje się – To chyba ty.
Wreszcie! Zrobiłem to! Pocałowałem ją!
- Susan?- pytam patrząc jej w oczy.
- Tak?
- Będziesz moją dziewczyną?
- Tak!- rzuciła się mi na szyję i pocałowała w policzek. Obróciłem ją w powietrzu i postawiłem na ziemi całując ją mocno.

No cześć! Co tam? Przepraszam, że tak długo nie dodawałam, ale miałam strasznie dużo pracy :P Weźcie jaką miałam radochę jak moja koleżanka z klasy powiedziała, że wujek załatwił jej bilety na koncert chłopaków! Obiecała mi DWA AUTOGRAFY LOUISA!!!!!!!! Boże tak się cieszę, że zaraz zwariuję! Jeśli jej się uda dojść do chłopaków to mi przywiezie! Tak się cieszę! Dobra, ja może dodam jeszcze dzisiaj, a jak nie to dodam jutro ^^
//Zara

niedziela, 15 września 2013

One Dream: One Love (Rozdział 12)


Perspektywa Nialla
- Louis? Wszystko okey? – pytam martwiąc się o kumpla, bo widzę łzy w jego oczach.
- Nie. Nic nie jest dobrze. – mówi i chowa twarz w dłonie.
- Ej. Nie płacz. – mówi Daddy – Na pewno wszystko się jakoś ułoży.
- Ale co ja mam zrobić? – pyta dalej szlochając.
- Chwila. Kiedy jest ten bal? – pytam.
- Jutro. – odpowiada Lou podnosząc na mnie wzrok. – A po co pytasz?
- Chyba mam pomysł. –mówię i zacieram ręce.

Perspektywa Susan
- Tata! Mama! Karol! – rzucam się na szyję tacie, potem bardzo mocno przytulam mamę, a później podnoszę mojego 8- letniego brata.
- Su! Zaraz mnie udusisz! – woła młody, a ja go odstawiam.
- Przepraszam po prostu strasznie się cieszę, że się znaleźliście.- weszliśmy do środka. Siedzieliśmy przez cztery godziny rozmawiając.
- Su, pewnie jesteś zmęczona tym lotem. Idź się połóż.- zaproponował tata
- Dobrze. –idę po schodach na górę do mojego starego pokoju.
Gdy wchodzę widzę moje stare meble. Dalej zagracone biurko. Niepościelone łóżko i kanapę w rogu pokoju. Podchodzę bliżej okna i rozglądam się po okolicy. Odwracam się aby spojrzeć na drzwi i widzę, że mam całe poklejone szafy. Plakaty i zdjęcia, wycięte z czasopism pojedyncze zdjęcia chłopaków. Zamykam oczy bo zaczynają mnie piec. Gdy je otwieram łzy zaczynają mi spływać po policzkach.
- Tęsknię za tymi idiotami. – chowam twarz w dłonie i opieram się o drzwi balkonowe.
Nagle dzwoni mój telefon.
- Liam? – pytam starając się nie płakać.
- Możemy porozmawiać? – pyta.
- Jasne, a gdzie jesteś. – pytam.
- Za drzwiami. – odpowiada, a ja się rozłączam.
Podchodzę do drzwi i je otwieram, a tam stoi Liam i Dani.
- Co wy tu robicie? – pytam zapraszając ich do środka.
- Musimy porozmawiać na temat tego co zaszło między tobą, a Louisem.

Perspektywa Alex
Gdy wracamy do naszego wspólnego domu po zostawieniu Su u rodziców na dwie godzinki, Vi cały czas się śmieje:
- Matko!  Nie mogę w to uwierzyć! Harry i ja jesteśmy razem, a ty i Niall? Też pomiędzy wami coś zaszło? – pyta
- Tak. Też jesteśmy razem. – obie zaczynamy piszczeć.
- Cicho. Hazzuś dzwoni. – ucisza mnie moja kochana sis – Tak? – mówi do telefonu – Jasne. Kiedy? Już jej mówię i jedziemy. To pa. Całuski.
- I co chciał? – pytam zerkając na siostrę
- Mamy podjechać pod dom, czekają na nas. Podobno twój książę z bajki ma plan aby pogodzić Louisa i Su.
- Okey. – mówię i dodaję gazu.

Perspektywa Susan
Opowiedziałam wszystko Liamowi i Dani. Jakąś godzinę temu wyszli, a ja teraz leżę na moim łóżku i patrzę na jedną stronę szafy, gdzie znajduje się plakat i naklejki chłopaków. Cały czas patrzę na tę naklejkę z Louisem. Strasznie mi go brakuje. Chciałbym z nim porozmawiać, ale będzie jeszcze gorzej. Postanowiłam się zdrzemnąć.

Następnego Dnia
Wstałam o 10. Moi rodzice jeszcze spali więc ja wyszłam z ich domu i zadzwoniłam do Al.
- No hej! Wstałyście już?- pytam gdy odbiera telefon.
- No jasne. Podjechać po ciebie? Byłyśmy wczoraj, ale spałaś. – śmieje się
- Tak.
- To zaraz będziemy.
- Okey, ja czekam. –mówię i się rozłączam.
Czekam pół godziny. Nagle zza rogu wyjeżdża moja kochana cytryna.
-No hej! – mówi wysiadający z mojego samochodu Niall.
- Niall? Co ty robisz w moim samochodzie? Liam?
- Al prosiła, żebym podjechał po ciebie, zabrałem go ze sobą.- pokazuje na Liama za kierownicą- A i nie martw się. Dzisiaj mamy samolot do Londynu.
- Okey.
- To jedziemy? – pyta otwierając mi drzwi.
- Tak. – wsiadłam do samochodu. Jechaliśmy w milczeniu. Liam odezwał się pierwszy gdy byliśmy już pod domem:
- To jak? Macie tan bal. Co założysz?
- A co?- zapytałam.
- Tak tylko pytam.
- Czerwono- białą sukienkę. – mówię.
- To fajnie. Gdyby Louis… - Niall zaczyna ale nie kończy.
- Co Louis? – patrzę na niego.
- Nie ważne. Prosiłaś aby zapomniał. Dlatego wyjeżdżamy. – mówi smutny Liam.
- Ja… - zamykam oczy i spuszczam głowę – Ja tylko…
Niall kładzie rękę na moim ramieniu.
- Nie martw się. Zrobiło mu się smutno, ale rozumie twoją prośbę. Chociaż wolałby, żebyś go wysłuchała.
- Jest tutaj? – patrzę na dom.
- Nie. Pojechał zwiedzić Szczecin. – zaśmiał się Niall.
Wchodzę do domu. Al z Dani robią obiad. Harry z Vi bawią się z naszym kotkiem, Luną.
 
- Hej Su! – powiedziała Al, machając do mnie zza ścianki działowej.
- Su! Łap Lunę. Harry co jej zrobiłeś? – zaśmiała się Vi.
- Ja nic! – usprawiedliwia się.
- Luna! – łapię futrzaka, który zaczyna się we mnie wtulać – Co? Stęskniłaś się? – pytam drapiąc ją pod brodą – Czy ten wredny Harry coś ci zrobił? – pytam śmiejąc się z miny Loczka.
- No dzięki, wiesz?- mówi i udaje Focha.
- Oj nie fochaj się na mnie Hazz. – robię minę zbitego psiaka, a on zaczyna się śmiać.
- Jak dobrze być w domu. – mówię odkładając kociaka na podłogę. – Jeśli pozwolicie. Pójdę się przebrać.- zmierzam w stronę schodów. – Chwila. Gdzie Zayn?
- Rozmawia z Pezz na skayp. – mówi Niall obejmujący Al w pasie i przysówając ją do siebie szczepce coś do niej, a ona tylko zaczyna się śmiać i odsówa go od siebie kręcąc głową. Pewnie mówił coś o jedzeniu.
Wchodzę do mojego pokoju i grzebię w walizce. Mam jeszcze 9 godzin do balu więc może spotkam się z Adamem i obgadam sprawę z lotniska o jego uczuciach do mnie. Biorę dopasowany przez Pezz ciuszek i idę wziąć prysznic.

Tak ubrana schodzę do jadalni.
- Łał. Wybierasz się gdzieś? – pyta Hazz.
- Idę się spotkać ze znajomym. – odpowiadam siadając pomiędzy Al i Vi.
- Na randkę? – pyta wyraźnie zmartwiony Daddy.
- Nie. Muszę z nim porozmawiać. Pewnie słyszeliście o tej akcj na lotnisku?- kiwają głowami.
- Muszę mu powiedzieć co do niego czuję. – kończę.
Wszyscy wzdychają i zaczynamy jeść. Po jakimś czasie już siedzę w kawiarni z Adamem.
- To o czym chciałaś rozmawiać Su? – pyta chłopak.
- O tym co się zdażyło na lotnisku.
- No więc… - gestem pokazuje abym rozwineła myśl.
- Chciałam ci powiedzieć, że naprawdę cię W T E D Y kochałam, w podstawówce, ale teraz w moim sercu jest kto inny.

Perspektywa Louisa
O jakaś milutka kawiarenka. Napiję się kawy i wracam do domu dziewczyn. Co do? Su? Ehh… ma własne życie. No nie spojżała na mnie. Wychodzę. Nie chcę jej niszczyć randki.
- Louis? – pyta wychodząc za mną. – Co ty tu robisz?
- Chciałem się napić kawy, ale chyba zrobię to gdzie indziej. – odwracam się i gdy już mam odejść ona łapie mnie za rękę.
- O czym chciałeś ze mną porozmawiać. – pyta.
- O niczym. To już nie jest ważne. Idź do swojego chłopaka. Pewnie się o ciebie martwi.
- Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!!!! – zaczyna się. Fanki mnie zaóważyły.
- Mogę twój autograf?
- Mogę zdjęcię z tobą?
- Podpiszesz mi się na waszej płycie?
Krzyczały jedna przez drugą. Spełniłem prośbę karzdej i się rozeszły. Odwróciłem się w stronę kawiarnii. Ona właśnie z niej wychodziła. Nasze oczy się spotkał. Poczółem jej ból. Strasznie źle mi się zrobiło. Postanowiłem wrócić do domu.



_________________________________________________________
No siemanko! Już mówię, że 13 rozdział dodam prawdopodobnie wieczorem, bo muszę zrobić pracę o One Direction na dodatkowy agielski. Jestem taka happy, że pan zgodził się na właśnie taką pracę :) Dobra. Mam nadzieję, żę swię wam podoba.
// Zara

czwartek, 12 września 2013

One Dream: One Love (Rozdział 11)


Perspektywa Louisa
Odjechała. Czyli jednak nic do mnie nie czuje. Przecież Pezz wyraźnie powiedziała, że ona mnie naprawdę kocha. No cóż. Ona mówiła to do Zayna, ale i tak wszystko słyszałem. Słyszałem tak jakby to mówiła Su.  Tak samo jak jej płacz. Za każdym razem słyszałem jej płacz zza ściany. Za każdym razem chciałem do niej podejść i mocno ją przytulić. Poprawić jej humor. A wczoraj? Tylko pogorszyłem nasze stosunki od tamtego dnia. Od tego wypadku w tak romantycznym miejscu. Po pierwsze powiedziałem, że oświadczę się El, potem ten wypadek, nasza kłótnia, moja chęć samobójstwa, to jak p r a w i e ją pocałowałem, a teraz jeszcze to. Jestem najgorszym przyjacielem na świecie. Jeśli w ogóle byłem jej przyjacielem.
- Louis? Co ty tu robisz, na tym deszczu? Już do środka! – powiedziała Perrie wyglądająca z okna.
- Po co? – pytam nadal patrząc w kierunku, w którym pojechała.
- Louis, ona wróci. Wiem to. Ona chce sobie to wszystko poukładać. Możliwe, że nie wiesz, ale powiedziała mi, że… - mówi ale nie pozwalam jej skończyć
- Powiedziała? Wydaje mi się…- wzdycham-  raczej już zmieniła zdanie na temat swoich uczuć do mnie.
- Ale skąd ty? – pyta zdziwiona
- Słyszałem jak mu o tym mówiłaś.- pokazuję głową Zayna, który pojawia się obok Pezz.
 - Louis. Ona powiedziała, że bez względu na wszystko zawsze cię kochała i będzie kochać. Naprawdę.- mówi dalej, coraz bardziej smutnym tonem. Mam ochotę wziąć kluczyki i pojechać za nią na to lotnisko. Wyznać jej co tak naprawdę do niej czuję i w końcu… no… pocałować ją. Tak mi na niej zależy. Zrobię wszystko co będzie w mojej mocy, aby naprawić to co zepsułem. – Idziesz?
- Tak. – ostatni raz zerkam w tamtym kierunku. – Już idę. – mówię zrezygnowany, a po policzkach ciekną mi strużki łez, które mieszają się z deszczem.
Wchodzę do domu. Ściągam buty i wieszam kurtkę na wieszaku. Idę do pokoju nie zważając na pytania przyjaciół. Zmierzam w jednym kierunku. Do pokoju zaraz obok mojego. Do j e j pokoju. Ten zapach jej perfum gdy otwieram drzwi. Ten sam widok tylko bez jej rzeczy i bez n i e j. Brakuje mi tych naszych kłótni czy byłem winny, że doszło do tamtego wypadku. Brakuje mi tego jak się przytulaliśmy i tego jak na mnie patrzyła za każdym razem gdy mnie widziała. Brakuje mi tego uczucia jej obecności przy mnie gdy byliśmy tak niebezpiecznie blisko siebie te dwa razy i żałuję tego, że ani razu jej nie pocałowałem. Żałuję tego, że nie wyznałem jej tego co czuję gdy ją widzę, słyszę i dotykam. Żałuję, że nie powiedziałem jej jaki jestem przy niej szczęśliwy. Tego wszystkiego żałuję. Ale nie żałuję jednego. Tego że ją spotkałem i tak mocno kochałem i kocham ją nadal. Co mogę zrobić aby wróciła? Już wiem!
Perspektywa Susan
Czy ja naprawdę muszę mieć takiego pecha do miłości? Dlaczego? Najpierw Adam, moja (jak i wszystkich dziewczyn) miłość z podstawówki ( byliśmy T Y L K O przyjaciółmi), Maciek, miłość z gimnazjum ( nie zwracał na mnie uwagi) , Michał (wiadomo co), Romano (ten idiota) no i Louis.
Dobrze, że moi rodzice i brat się znaleźli. To jedyne szczęście w nieszczęściu. Właśnie. Rodzice. Zadzwonię do mamy.
- Aleksandra Dragon. Słucham? – mówi, a no tak nie ma mojego nowego numeru telefonu. Dobrze, że jestem na lotnisku i czekam na Al i Vi, bo mogę z nią porozmawiać. Dziewczyny miały podjechać po mnie zaraz po wylądowaniu.
- Dzień dobry.- postanawiam ją nabrać – Jedna z wokalistek First Move, mianowicie Susan Dragon, chce z panią rozmawiać, ale chyba jednak przeszkadzam więc zadzwonię później.
- Su?- pyta, a w jej głosie słyszę, że zaczyna płakać – Su, to naprawdę ty?
- Tak mamuś. – mówię ledwo powstrzymując łzy. -Co u was? Jak się czujecie?
- U nas dobrze. Chciałabym wiedzieć, czy to co mówią w telewizji o tobie i tym twoim Louisie to prawda?
Mówi to, a mnie do oczu napływają łzy. Tak bardzo chciała bym powiedzieć, że to prawda, ale nie mogę. Tak nie jest.
- Nie. – mówię, a łzy już powoli spływają po moich policzkach.
- Su? Dlaczego płaczesz? Coś ci zrobił?- pyta zatroskana, jak zawsze, mama
- Nie, ja… ja… ja po prostu chcę aby to była prawda. – mówię jąkając się przez łzy
-Jak będziesz w domu to wszystko nam opowiesz, dobrze?
- Tak.
- To kiedy będziesz?
- Al i Vi już jadą. Także za jakieś cztery do pięciu godzin będziemy.
- Dobrze. Jedźcie ostrożnie. Kochamy cię.
- Ja was też.
Rozłączam się i pozwalam płynąć moim łzom swobodnie.
- Su? Su Dragon? – ten znajomy głos. Ten sam głos, który słyszałam od przedszkola do imprezy gimnazjalnej, kiedy to jak tańczyliśmy, zbliżyliśmy się do siebie i pocałowaliśmy się. – Su co tu robisz? I dlaczego płaczesz?
Siada obok mnie, już nie ten sam co zawsze. Kiedyś chudy, szare oczy, zawsze ulizana fryzurka, ta niepewność i strach w oczach, okularki i kołnierzyk. Teraz wygląda tak dorosło. Przepiękne, głębokie szarawo-niebieskie oczy, wysportowana sylwetka, rozczochrane włosy i pełne energii i zatroskania oczy wpatrujące się we mnie. Tylko we M N I E. Jego stare przezwisko już do niego nie pasuje. Kiedyś Adunio, a teraz… nawet nie wiem jak by to powiedzieć, chyba po prostu Adam.
- Adam? – nie mogę wyjść z podziwu, że tak się zmienił – To naprawdę ty?

Perspektywa Louisa
- Chłopaki jesteśmy. – mówi Liam.
Tak się cieszę. To była najlepsza decyzja w moim życiu. Wybiegam z samolotu. Załatwiam wszystko co potrzebne, przedzieram się przez tłumy fanek, kilka dostaje mój autograf. Jest! Widzę ją. Zaraz zrobię jej taką niespodziankę!
- Su!- mówię ale zamieram w pół kroku gdy widzę ją siedzącą i przytulającą się do innego.
- Louis?! – mówi wstając. – Co ty tu do diabła robisz?! Nie zrozumiałeś? Nie wracam do Londynu!
- Dlaczego? – pytam wiedząc, że zaraz mogę wybuchnąć płaczem.
- Wiesz dlaczego.- gdy zaprzeczam wznosi oczy do nieba – Przez to twoje zachowanie.
- Możemy porozmawiać w cztery oczy? – pytam zerkając na chłopaka siedzącego dalej na ławce.
- No dobrze. – mówi i prowadzi mnie na bok.
W jej oczach widzę łzy. Widzę jaki ból jej sprawiłem przylatując tutaj. Czy naprawdę ona przez to płacze?
- Czemu płaczesz? – pytam ocierając jej policzki, a ona się nie odsuwa tylko patrzy mi w oczy i pyta:
- A dlaczego ty płaczesz? – patrzy mi głęboko w oczy
- Bo sobie wyjechałaś i już do nas nie wrócisz… tak sobie myślałem, -„że mógłbym wszystko naprawić jakbyś z nami wróciła. Tylko proszę, daj mi tę ostatnią szansę.” -… – patrzę na nią, a łzy dalej płyną po moich policzkach.
- Co myślałeś? – pyta
- Że… - jąkam się chwilę – że będziesz chociaż na urodzinach Nialla w piątek.
- A co jest dzisiaj?
-Środa.
- Zadzwonię. Do was.
- Przecież… - zaczynam
- Nie, wiesz dlaczego to zrobiłam. Proszę, zrób coś dla mnie. – mówi ocierając moje i swoje łzy
- Co takiego? – pytam
- Wróć do Londynu i zapomnij. Zapomnij o wszystkim co zdarzyło się od koncertu. Zapomnij o naszych wspólnych chwilach. Będzie ci łatwiej wrócić do El. – mówi i zmierza w kierunku chłopaka, który dalej siedzi na ławce.
- Ale ja nie chcę wracać do El. – mówię ale ona już nie słyszy, gdyż jest już w jego objęciach.

Perspektywa Alex
Musimy się pośpieszyć. Su pewnie już od dawna na nas czeka. Dobra, ale tu tłumy.
- Bu!- krzyczy ktoś i łapie mnie w talii.
Ja tak wystraszona odwracam się szybko i walę gościa z liścia tak mocno, że upada.
- Boże! Niall! Przepraszam!- mówię podając chłopakowi rękę aby wstał.
- Spokojnie, nic mi nie jest. – mówi uśmiechając się – Ale tego się nie spodziewałem.- przytula mnie
- No wiesz, przestraszyłeś mnie. – mówię odwzajemniając jego uścisk
- Wiem. Posłuchaj. Rozumiem to, że dawno się nie widzieliśmy i w ogóle… - mówi odsuwając mnie troszkę aby popatrzeć w moje oczy. – Chciałem zapytać czy może… Czy jesteś z kimś związana?
- Chciałabym być. Z takim jednym, co ma błękitne oczy. – mówię uśmiechając się, a on zbliża się aby mnie… omg! On chce mnie pocałować! Czy to jest sen?!
- A jaki ma kolor włosów. Bo znam kilku o niebieskich oczach. – mówi, a nasze nosy już się dotykają.
- Z tym samym blondynkiem, z którym się zaraz… - nie kończę, bo Niall łączy nasze usta w pocałunku.
Nagle błyska flesz.
- No nie.- mówię – Reporterzy.- a on na nich nie zwraca uwagi
- No i co? Przecież nie mogą nam zepsuć tego co do siebie czujemy, prawda? – pyta
- Prawda.- mówię i przyciągam go by znów złączyć nasze usta.

Perspektywa Victorii
-Gdzie ona jest?- mówię sama do siebie. Nagle jakiś chłopak w kapturze podchodzi do samochodu Su i opiera się w taki sam sposób jak ja
- Emmm… Przepraszam? – mówię przerażona
- No hej!- mówi i ściąga kaptur.
- Harry?! – pytam i przytulam się do niego gdy wyciąga ręce aby mnie objąć. – Co ty tutaj robisz?
- Louis chciał pogadać z Su aby wróciła z nami do Londynu. A skoro mam czas to chciałem cię o coś zapytać. – mówi dalej obejmując mnie w talii i rumieniąc się spogląda mi w oczy.
- O co chciałeś zapytać? – pytam czując, że zaraz będziemy na tyle blisko siebie i moje marzenie się spełni. Czy to może być prawdziwe, czy to może być prawdą, że Harold Edward Styles, jeden z One Direction, zaraz mnie pocałuje?
- Chciałem zapytać czy masz może już jakieś plany na przyszłość, u czyjegoś boku? – pyta będąc coraz bliżej.
- Na razie nie. Ale to może się już niedługo zmienić. – mówię to na sekundę przed pocałunkiem. Więc to prawda. Hazza mnie kocha!
- To, zechcesz towarzyszyć u mojego boku? – pyta odrywając swoje usta od moich, ale tylko na chwilę, bo gdy kiwam głową, znów mnie całuje.

Perspektywa Susan
- Co on od ciebie chciał? – pyta Adam pokazując głową w stronę Tomlinsona
- Prosił, abym wróciła z nimi do Londynu.
- I wracasz?
- Zobaczę. W pewnym sensie coś do niego czuję, ale z drugiej strony chciałabym zostać tu z… - nie mogę skończyć bo Adam bierze moją twarz w ręce i łączy nasze usta w pocałunku.
- Dla mnie tamto na balu, było naprawdę bardzo ważne. – mówi patrząc mi w oczy – Ja cię kocham. – dodaje szeptem
Nagle podbiegają do nas reporterzy.
- Su co się stało z tobą i Louisem?
- Dlaczego z nim zerwałaś?
- Czy może go zdradzasz?
- Kim jest twój nowy obiekt westchnień?
Krzyczą jeden przez drugiego, ale Louis posyła ochroniarza aby odgonił reporterów.
- Dziękuję. – zwracam się do chłopaka, którego mijam idąc na parking. Gdy na mnie patrzy widzę, że nadal ma łzy w oczach.
- Nie ma sprawy. – rzuca również idąc na parking, ale dociera tam szybciej i woła chłopaków.
- Cześć. – Wołam. Gdy wsiadają do samochodu. Niall, Zayn, Liam i Harry odwracają się gwałtownie i biegną w moją stronę. Każdy po kolei mnie przytula.
- Namówił cię? – pyta Liam
- Nie. A co u was?
- Dobrze. Liam i Dani są znowu razem. – odpowiada Nialler
- Niall bardzo mi przykro, że nie będę na twoich urodzinach.
- Su! – krzyczą Al i Vi.
- Cześć!
Gadamy wszyscy jakiś czas.
- Chłopaki! – woła Louis wysiadając z samochodu, ale zaraz się cofa widząc, że na niego patrzę.
- Dobra. Na razie dziewczyny. Do zobaczenia. – mówi Zayn, a Niall i Harry całują Al i Vi na pożegnanie.
Wracam do domu w towarzystwie dziewczyn i ciągle je wypytuję o ich nowe związki.


__________________________________________________________
No siemka! Tu znowu ja i jestem dziś very happy. po pierwsze Nialler ma jutro urodzinki, a po drugie będę je świętować razem z moimi BFF. Objemy się kebabem po szkole. Ale ja miałam głupią skapę jakiesz dwie godz temu, że idę jutro z dziewczynami, a są właśnie jutro ur. Niallera. Dobra ja muszę kończyć bo jestem śpiąca. Jednokierunkowych sisters :)
// Zara